logo autotesty.net.pl


Audi A6 2.0 TFSI - nic dodać, nic ująć...

Świat, w którym egzystujemy, jest specyficzny. Faworyzuje jednostki, które są „naj”: najmądrzejsze, najsilniejsze, najpiękniejsze, najprzystojniejsze, najszybsze, naj… Wszystko to, co znajduje się tuż za tym, co „naj”, jest już tylko tłem, materiałem przesiewnym. Bo świat rzekomo potrzebuje perfekcyjności. Czyżby? Tak jak można biegle władać pięcioma, a nawet dziesięcioma językami , a i tak nie rozumieć ludzi, tak można być „naj” we wszystkim, a i tak nie być wyjątkowym. Audi A6, którym nie tak dawno miałem okazję jeździć, wcale nie jest najpiękniejsze w klasie, wcale też nie jest też najszybsze w klasie. Czy jest najbardziej przestronne? Może tak, może nie – na pewno nie braknie nam tam miejsca. Czy jest najbardziej wyrafinowane technicznie? Może tak, może nie, nikt tego nie sprawdził i miejmy nadzieję, że nikt nie będzie. I można by tak jeszcze przez kilka wierszy wymieniać, w czym ta właśnie limuzyna być może jest, a być może nie jest „naj”, ale i tak konkluzja byłaby ta sama – wcale nie trzeba być najlepszym we wszystkim, by być wyjątkowym. Bo „wyjątkowość” rodzi się poprzez umiejętne wyeksponowanie zalet i subtelne zakamuflowanie wad. Z tym, że w A6 tych drugich praktycznie nie znajdziemy…

Ponoć nie ma rzeczy idealnych. Hmm… Ktokolwiek wypowiedział to zdanie z pewnością nie miał okazji spędzić choćby pięciu minut za kierownicą „A-szóstki”. Bo jeśli nie jest to dzieło idealne, to z pewnością o ideał się ocierające.



DO ZAKOCHANIA... 47 MINUT

Osobiście miałem okazję spędzić za kierownicą tego auta dokładnie 47 minut. Ktoś rzuci pogardliwie, że trzy kwadranse to zbyt mało, by obiektywnie ocenić auto. Hmm… A kto mówił, że zamierzam być obiektywny?

Spośród prestiżowych niemieckich marek Audi w moim systemie wartości zawsze plasowało się tuż za BMW. Przed Mercedesem, ale za dzikim i bezkompromisowym BMW. Jednak ostatnia generacja „A-szóstki” zbliżyła się do BMW jak nigdy dotąd.

BMW zawsze emanowało agresją, Mercedes to z kolei uosobienie harmonii i spokoju. Audi w tym trio zawsze balansowało gdzieś pośrodku – nigdy nie było zbyt agresywne, ale też nie przynudzało. Opisywana generacja bynajmniej nie rozczarowuje – wyważona, harmonijna i stonowana stylistyka pozwala wierzyć, że linia nadwozia pozostanie niemalże wieczną. Jednak nie brakuje też opinii, i to wśród uznanych dziennikarzy motoryzacyjnych, że obecne A6 stało się aż nazbyt stonowanym autem, by nie powiedzieć, nudnawym. Mi osobiście ta „rzekoma nudnawość” nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie – to mnie w tym aucie urzeka. Nie rzuca się w oczy i jednocześnie nie tonie w tłumie przesadnie wyemancypowanych aut.

STYL A'LA A4, GABARYTY A'LA A8

Potężny wlot powietrza zaczynający się niemal przy ziemi i wgryzający się w bardzo długą maskę, obuto błyszczącym chromem. Lampy przednie, niestety w opisywanym aucie pozbawione opcjonalnych diod LED spełniających rolę świateł dziennych, swym kształtem bezceremonialnie sugerują, że mamy do czynienia z autem z Ingolstadt. Analizując linię boczną auta ani przez moment nie miałem wątpliwości, że tunel aerodynamiczny był drugim domem „A-szóstki” na etapie projektowania. Klapa bagażnika, kształt świateł tylnych i ogólnie ostatnie 80 cm auta to niemal „a-czwórka na sterydach”. Upodobnienie auta klasy średniej wyższej do auta klasy średniej „premium” to zabieg nieco ryzykowny, a przynajmniej rzadko spotykany. Dobrze przynajmniej, że ostatnie 80 centymetrów „a-czwórki” to pięknie zaprojektowane 80 centymetrów…

A propos centymetrów, w Audi A6 tych mamy pod dostatkiem. Na długość auto liczy ich niemal 500 (dokładnie 493), na szerokość 186, a na wysokość niemal 146. Rozstaw osi wynoszący ponad 284 cm sprawia, że ilość miejsca w środku „przytłacza”, szczególnie na tylnej kanapie, gdzie pasażerowie prawie, że mogą swobodnie… chodzić. Przestrzeni jest mnóstwo, zresztą nie dziwota – przyglądając się autu z zewnątrz ma się nieodparte wrażenie, że nowa „A-szóstka” jest ogromna!!!

MWS - MONEY WELL SPENT...

Gdy już otworzymy drzwi i usadowimy nasze „cztery litery” na przednich siedziskach zaczynamy analizować i czujnie badać każdy centymetr przedziału pasażerskiego. Co zauważamy? We wnętrzu panuje bardzo ekskluzywny klimat. 60 sekund w „A-szóstce” wystarczy, by zrozumieć za co płacisz. O zastosowanych materiałach nie można powiedzieć nic ponad to, że są adekwatne do ceny pojazdu. Spasowanie? Typowe dla Audi, czyli wzorowe. Sam wystrój wnętrza być może nie jest spektakularny, ale w aucie o takim statusie właśnie o to chodzi. Konsola środkowa, wzorem najlepszych modeli BMW, została nieco odchylona w stronę kierowcy, dzięki czemu ma on poczucie pełnej symbiozy z autem. Wszystko znajduje się pod ręką, wszystkie przełączniki zostały dokładnie i trafnie opisane. Koło kierownicy bynajmniej nie kojarzy się z nudnym autem „dla dziadka”, ale z rasowym autem sportowym. Zresztą jego kształt, średnica, optymalne ustawienie oraz świetna skóra, którą je obszyto, sprawiają, że leży w dłoniach równie dobrze, co kij golfowy w dłoni Tigera Woodsa.

Fotele – o tych nie można powiedzieć absolutnie złego słowa. Nawet gdyby ktoś się bardzo postarał, to trudno byłoby wytknąć im jakąkolwiek niedoskonałość. Z pewnością w szeregach Audi znajduje się przynajmniej jeden inżynier z dyskopatią, gdyż „A-szóstka” to nie pierwsze auto koncernu z Ingolstadt, w siedziskach którego plecy czują się jak kubki smakowe obcujące z rydzami w miodowej marynacie.

„A-szóstka” raczej kojarzy się z prezesem małej firmy lub menedżerem. I tak naprawdę ów prezes większość czasu będzie spędzał w tym aucie samotnie podróżując służbowo. Ale jeśli przyjdzie mu kiedyś wybrać się z rodziną na wakacje także nie powinien mieć problemów – bagażnik w wersji sedan liczy niemal 550 litrów, więc na urlopowy wyjazd też nie powinno braknąć miejsca.

POLSKIE DROGI??? - W A6 ICH NIE DOŚWIADCZYSZ

Audi to wyrafinowana technika – i tutaj niespodzianek nie będzie. Mimo niebagatelnych rozmiarów auto prowadzi się pewnie, by nie rzecz, wręcz lekko. Kierowca nieustannie ma poczucie pełnej kontroli nad autem, a wszelkie nierówności zauważamy tylko tuż przed wjechaniem w nie (bo odczuć ich nie sposób). To nie tylko zasługa świetnego wygłuszenia przedziału pasażerskiego, ale także zawieszenia, które bez wątpienia uchodzić może za wzór dla innych. Wielowahaczowa oś przednia z wahaczami poprzecznymi na górze i na dole, stabilizator oraz dwururowe amortyzatory gazowe dbają o komfort i bezpieczeństwo pasażerów. Oś tylna to układ wahaczy trapezowych, stabilizatora i dwururowych amortyzatorów gazowych – także i tutaj poziom wyrafinowania przekłada się na nieprzeciętny poziom tłumienia nierówności. Jest po prostu perfekcyjnie.

Opisywany egzemplarz to wersja niemal bazowa, napędzana podstawowym silnikiem benzynowym o pojemności dwóch litrów i mocy 170 KM. Jednak powiedzieć o silniku 2.0 TFSI, że jest „podstawowy”, to tak jak rzec, że „Stairway to Heaven” Led Zeppelin to dobra ballada.

2.0 TFSI - PONOĆ JEDNOSTKA BAZOWA...

Silniki TFSI koncernu VW, bo z nich korzysta między innymi Audi, to tak naprawdę przyszłość motoryzacji – dokładnie w takim kierunku będą podążać wszyscy producenci. Skuteczny downsizing, bo o nim mowa, sprawił, że w tak potężnym aucie ważącym niebagatelne 1.5 tony jednostka dwulitrowa radzi sobie doskonale. Jednak to nie jest zwykła „jednostka dwulitrowa” – to ta sama, która znajduje się pod maską Golfa GTI czy Octavii RS, tyle, że w tym przypadku producent „wydusił” z niej „tylko” 170 KM. Z jakim rezultatem? Nieco ponad 8 s do „setki” i prędkość maksymalna niespełna 230 km/h! Maksymalny moment obrotowy o wartości aż 280 Nm dostępny w zakresie 1.8 – 4.2 tys. obr./min. sprawia, że wyprzedzanie „A-szóstką” to dzika przyjemność. Jak na jednostkę bazową wynik nienajgorszy.

Analizując dane techniczne „A-szóstki” coś jeszcze rzuca się w oczy – masa. A mianowicie niewiarygodnie niska masa własna Audi – auto mierzące niemal 5 m długości, naszpikowane najnowszą technologią, od bieżnika opony po krawędź dachu, wyposażone niemal we wszystko, w co można wyposażyć współczesne auto, waży zaledwie 1.5 tony! Dokładnie 1520 kg.

47 MINUT... W SAM RAZ, BY POKOCHAĆ A6...

Ktoś z pewnością mógłby rzecz, że 47 minut to w sumie niewiele, jak na wyrobienie sobie opinii na temat takiego auta. Jednak 47 minut to zdecydowanie więcej, niż na przykład 5 minut. I zdecydowanie w takich kategoriach wolę spoglądać na moją przygodę z „A-szóstką” 2.0 TFSI. Bo być może nie zdołałem wychwycić wszystkich niuansów skrywanych w trzewiach tego auta, być może trzy kwadranse to zbyt mało czasu, by wyłapać jego wady, choćby jedną z nich, jednak mi osobiście te 2820 niezapomnianych sekund w zupełności wystarczyło, by przekonać się, że A6 to coś więcej, niż tylko samochód. To jeżdżąca machina do uszczęśliwiania…


DANE TECHNICZNE
Długość [mm] 4 927
Szerokość [mm] 1 855
Wysokość [mm] 1 459
Rozstaw osi {mm] 2 843
Masa [kg] 1 520
Poj. baku [l] 70
Poj. bagażnika. [cm3] 546
Poj. skok. [cm3] 1 984
Rodzaj [B/D] B
Układ/liczba cylindrów R/4
Moc [KM] 170
MMO [Nm/rpm] 280/1800
V max [km/h] 228
0-100 km/h [s] 8.2
ZUŻYCIE PALIWA
- miasto [l/100 km] 11.3
- trasa [l/100 km] 7.4
- średnie [l/100 km] 9.1

PODsumowanie 

ZALETY

świetna jednostka napędowa

perfekcyjne wykonanie

przestrzeń

precyzja prowadzenia

ogólna koncepcja auta

WADY

nieco nazbyt stonowana stylistyka

absolutnie nic poza tym



DO ZAKOCHANIA... 47 MINUT

 

Dodaj komentarz



SEO by AceSEF

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Allegro - największe aukcje internetowe, najniższe ceny! Kup i sprzedaj!
Reklama
     

Strony WWW