|
DO ZAKOCHANIA... 47 MINUT
Osobiście miałem okazję spędzić za kierownicą tego auta dokładnie 47 minut. Ktoś rzuci pogardliwie, że trzy kwadranse to zbyt mało, by obiektywnie ocenić auto. Hmm… A kto mówił, że zamierzam być obiektywny?
Spośród prestiżowych niemieckich marek Audi w moim systemie wartości zawsze plasowało się tuż za BMW. Przed Mercedesem, ale za dzikim i bezkompromisowym BMW. Jednak ostatnia generacja „A-szóstki” zbliżyła się do BMW jak nigdy dotąd.
BMW zawsze emanowało agresją, Mercedes to z kolei uosobienie harmonii i spokoju. Audi w tym trio zawsze balansowało gdzieś pośrodku – nigdy nie było zbyt agresywne, ale też nie przynudzało. Opisywana generacja bynajmniej nie rozczarowuje – wyważona, harmonijna i stonowana stylistyka pozwala wierzyć, że linia nadwozia pozostanie niemalże wieczną. Jednak nie brakuje też opinii, i to wśród uznanych dziennikarzy motoryzacyjnych, że obecne A6 stało się aż nazbyt stonowanym autem, by nie powiedzieć, nudnawym. Mi osobiście ta „rzekoma nudnawość” nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie – to mnie w tym aucie urzeka. Nie rzuca się w oczy i jednocześnie nie tonie w tłumie przesadnie wyemancypowanych aut.
STYL A'LA A4, GABARYTY A'LA A8
Potężny wlot powietrza zaczynający się niemal przy ziemi i wgryzający się w bardzo długą maskę, obuto błyszczącym chromem. Lampy przednie, niestety w opisywanym aucie pozbawione opcjonalnych diod LED spełniających rolę świateł dziennych, swym kształtem bezceremonialnie sugerują, że mamy do czynienia z autem z Ingolstadt. Analizując linię boczną auta ani przez moment nie miałem wątpliwości, że tunel aerodynamiczny był drugim domem „A-szóstki” na etapie projektowania. Klapa bagażnika, kształt świateł tylnych i ogólnie ostatnie 80 cm auta to niemal „a-czwórka na sterydach”. Upodobnienie auta klasy średniej wyższej do auta klasy średniej „premium” to zabieg nieco ryzykowny, a przynajmniej rzadko spotykany. Dobrze przynajmniej, że ostatnie 80 centymetrów „a-czwórki” to pięknie zaprojektowane 80 centymetrów…
A propos centymetrów, w Audi A6 tych mamy pod dostatkiem. Na długość auto liczy ich niemal 500 (dokładnie 493), na szerokość 186, a na wysokość niemal 146. Rozstaw osi wynoszący ponad 284 cm sprawia, że ilość miejsca w środku „przytłacza”, szczególnie na tylnej kanapie, gdzie pasażerowie prawie, że mogą swobodnie… chodzić. Przestrzeni jest mnóstwo, zresztą nie dziwota – przyglądając się autu z zewnątrz ma się nieodparte wrażenie, że nowa „A-szóstka” jest ogromna!!!
MWS - MONEY WELL SPENT...
Gdy już otworzymy drzwi i usadowimy nasze „cztery litery” na przednich siedziskach zaczynamy analizować i czujnie badać każdy centymetr przedziału pasażerskiego. Co zauważamy? We wnętrzu panuje bardzo ekskluzywny klimat. 60 sekund w „A-szóstce” wystarczy, by zrozumieć za co płacisz. O zastosowanych materiałach nie można powiedzieć nic ponad to, że są adekwatne do ceny pojazdu. Spasowanie? Typowe dla Audi, czyli wzorowe. Sam wystrój wnętrza być może nie jest spektakularny, ale w aucie o takim statusie właśnie o to chodzi. Konsola środkowa, wzorem najlepszych modeli BMW, została nieco odchylona w stronę kierowcy, dzięki czemu ma on poczucie pełnej symbiozy z autem. Wszystko znajduje się pod ręką, wszystkie przełączniki zostały dokładnie i trafnie opisane. Koło kierownicy bynajmniej nie kojarzy się z nudnym autem „dla dziadka”, ale z rasowym autem sportowym. Zresztą jego kształt, średnica, optymalne ustawienie oraz świetna skóra, którą je obszyto, sprawiają, że leży w dłoniach równie dobrze, co kij golfowy w dłoni Tigera Woodsa.
Fotele – o tych nie można powiedzieć absolutnie złego słowa. Nawet gdyby ktoś się bardzo postarał, to trudno byłoby wytknąć im jakąkolwiek niedoskonałość. Z pewnością w szeregach Audi znajduje się przynajmniej jeden inżynier z dyskopatią, gdyż „A-szóstka” to nie pierwsze auto koncernu z Ingolstadt, w siedziskach którego plecy czują się jak kubki smakowe obcujące z rydzami w miodowej marynacie.
„A-szóstka” raczej kojarzy się z prezesem małej firmy lub menedżerem. I tak naprawdę ów prezes większość czasu będzie spędzał w tym aucie samotnie podróżując służbowo. Ale jeśli przyjdzie mu kiedyś wybrać się z rodziną na wakacje także nie powinien mieć problemów – bagażnik w wersji sedan liczy niemal 550 litrów, więc na urlopowy wyjazd też nie powinno braknąć miejsca.
POLSKIE DROGI??? - W A6 ICH NIE DOŚWIADCZYSZ
Audi to wyrafinowana technika – i tutaj niespodzianek nie będzie. Mimo niebagatelnych rozmiarów auto prowadzi się pewnie, by nie rzecz, wręcz lekko. Kierowca nieustannie ma poczucie pełnej kontroli nad autem, a wszelkie nierówności zauważamy tylko tuż przed wjechaniem w nie (bo odczuć ich nie sposób). To nie tylko zasługa świetnego wygłuszenia przedziału pasażerskiego, ale także zawieszenia, które bez wątpienia uchodzić może za wzór dla innych. Wielowahaczowa oś przednia z wahaczami poprzecznymi na górze i na dole, stabilizator oraz dwururowe amortyzatory gazowe dbają o komfort i bezpieczeństwo pasażerów. Oś tylna to układ wahaczy trapezowych, stabilizatora i dwururowych amortyzatorów gazowych – także i tutaj poziom wyrafinowania przekłada się na nieprzeciętny poziom tłumienia nierówności. Jest po prostu perfekcyjnie.
Opisywany egzemplarz to wersja niemal bazowa, napędzana podstawowym silnikiem benzynowym o pojemności dwóch litrów i mocy 170 KM. Jednak powiedzieć o silniku 2.0 TFSI, że jest „podstawowy”, to tak jak rzec, że „Stairway to Heaven” Led Zeppelin to dobra ballada.
2.0 TFSI - PONOĆ JEDNOSTKA BAZOWA...
Silniki TFSI koncernu VW, bo z nich korzysta między innymi Audi, to tak naprawdę przyszłość motoryzacji – dokładnie w takim kierunku będą podążać wszyscy producenci. Skuteczny downsizing, bo o nim mowa, sprawił, że w tak potężnym aucie ważącym niebagatelne 1.5 tony jednostka dwulitrowa radzi sobie doskonale. Jednak to nie jest zwykła „jednostka dwulitrowa” – to ta sama, która znajduje się pod maską Golfa GTI czy Octavii RS, tyle, że w tym przypadku producent „wydusił” z niej „tylko” 170 KM. Z jakim rezultatem? Nieco ponad 8 s do „setki” i prędkość maksymalna niespełna 230 km/h! Maksymalny moment obrotowy o wartości aż 280 Nm dostępny w zakresie 1.8 – 4.2 tys. obr./min. sprawia, że wyprzedzanie „A-szóstką” to dzika przyjemność. Jak na jednostkę bazową wynik nienajgorszy.
Analizując dane techniczne „A-szóstki” coś jeszcze rzuca się w oczy – masa. A mianowicie niewiarygodnie niska masa własna Audi – auto mierzące niemal 5 m długości, naszpikowane najnowszą technologią, od bieżnika opony po krawędź dachu, wyposażone niemal we wszystko, w co można wyposażyć współczesne auto, waży zaledwie 1.5 tony! Dokładnie 1520 kg.
47 MINUT... W SAM RAZ, BY POKOCHAĆ A6...
Ktoś z pewnością mógłby rzecz, że 47 minut to w sumie niewiele, jak na wyrobienie sobie opinii na temat takiego auta. Jednak 47 minut to zdecydowanie więcej, niż na przykład 5 minut. I zdecydowanie w takich kategoriach wolę spoglądać na moją przygodę z „A-szóstką” 2.0 TFSI. Bo być może nie zdołałem wychwycić wszystkich niuansów skrywanych w trzewiach tego auta, być może trzy kwadranse to zbyt mało czasu, by wyłapać jego wady, choćby jedną z nich, jednak mi osobiście te 2820 niezapomnianych sekund w zupełności wystarczyło, by przekonać się, że A6 to coś więcej, niż tylko samochód. To jeżdżąca machina do uszczęśliwiania…
|