Kiedy podjechałem na parking na umówione spotkanie przed budynkiem stało już stalowe BMW 530 d, wersja xDrive. Przenikliwe zimno omywało twarz i każdy skrawek ciała nieosłonięty odzieżą. Niemal dwudziestostopniowy mróz sprawił, że bez ceregieli i zbędnych uprzejmości zasiedliśmy we wnętrzu auta. Przycisk „start” po prawej stronie kierownicy od razu rzucił się w oczy.
Bez ociągania nacisnąłem go. Kolejnych 60 minut nie da się opisać słowami, nawet tymi najpiękniejszymi i najbardziej wyrazistymi. Jednak mimo wszystko spróbuję…
Każdy w życiu ma jakieś marzenia. Każdy o czymś rozmyśla, gdy po ciężkim dniu pracy kładzie się do łóżka i odpływa w krainę snu. Kiedy byłem małym chłopcem często marzyłem o tym, jakim autem będę jeździł za 20 lat. I bardzo często charakterystyczną cechą aut z moich snów były „nerki” i niebiesko – biała szachownica. Model 530xd w moim odczuciu to uosobienie najlepszych cech bawarskiej marki. Ziszczenie marzeń. Ale czy wszyscy tak postrzegają to auto?
|
BMW POLSKA...
Niestety w Polsce pokutują jeszcze stereotypy, że Mercedes to niby apogeum luksusu, VW niby nigdy się nie psuje, a Fiat niby tylko na chwilę opuszcza warsztat. BMW z kolei przypięto łatkę auta „dla dresa”. W dresie raczej nie chodzę, a jednak za kierownicą tego auta zasiadłem z niekłamaną radością. W końcu sen się spełnił…
Niby tradycyjna sylwetka i klasyczna forma. Prosta maska, modelowa linia czterodrzwiowej limuzyny. No i oczywiście te reflektory… Ich kształt oraz drapieżność nawet dzisiaj majaczy pod moimi powiekami, gdy kładę głowę wieczorem na poduszce. Ich drapieżność, dzikość, agresywność i siła zdumiewa tak samo jak w dniu rynkowego debiutu. Ostro zachodzące na boki auta i potężne reflektory przednie to wizytówka „piątki”.
BMW - BARDZO MOCNE WRAŻENIA...
Nawet nie wiedząc, co drzemie pod maską, wiem, że to, co się stanie po przywołaniu do życia silnika „powali mnie na kolana”. W tym aucie musi być nieokrzesany potencjał. Musi być zwierzęca siła i moc. I jest. W każdym calu tego auta majaczy nowoczesność i dynamizm.
BMW nie stara się za wszelką cenę obniżyć współczynnika Cx. Owszem, auto musi być skonstruowane zgodnie z zasadami aerodynamiki, ale nie może utracić przy tym swojego charakteru. Musi pozostać sobą. Prawdziwym BMW.
Na skraju linii dachu, tuż przed przejściem w szybę wsteczną, ulokowano… płetwę. Dynamika, nieszablonowość i geny drapieżcy ponownie dały o sobie znać. Tylne światła, ponadnormatywnie powiększone, zdecydowanie zachodzą na boki auta i uzupełniają się z przednimi reflektorami.
Sylwetką tego auta można się zachwycać lub nie. BMW serii „5” może przyciągać lub odpychać. Jednak z pewnością nikomu nie pozwoli ono przejść obok siebie obojętnie.
W środku to, czego można było się spodziewać po aucie za ponad 200 tys. PLN. Skórzana tapicerka okrywająca świetnie wyprofilowane, elektrycznie regulowane fotele wygląda mrocznie i tajemniczo – jednak w tym aucie to zaleta. Kierownica o małej średnicy, na której zgrupowano przyciski sterowania fabrycznym, zresztą świetnie grającym zestawem audio, perfekcyjnie leży w dłoniach i zapowiada niemałe emocje po uruchomieniu silnika.
Z tyłu miejsca jest wystarczająco, bagażnik też pomieści sporo pakunków (500 l). I tak o wnętrzu można by jeszcze długo wyrażać się w samych superlatywach, ale to, co urzeka w tym aucie najbardziej, to majstersztyk inżynierii skryty pod maską. I nie mam zamiaru dłużej rozwodzić się nad precyzją montażu, jakością materiałów. Nawet ergonomia lub jej brak nie przykuła mojej uwagi – wystarczyło, że znalazłem bez problemu przycisk uruchamiający auto i to w zupełności mi wystarczyło.
OBIEKTYWIZM - HEHE...
Mój obiektywizm w przypadku tego auta jest równie silnie rozwinięty, co zmysł drapieżcy w przypadku osła. Nie będę udawał, że obiektywnie oceniłem auto – zanim wsiadłem do niego, już wiedziałem, że je pokocham. A pierwszy kilometr sprawił, że nie chciałem z niego wysiąść…
Maksymalny moment obrotowy o wartości 500 Nm dostępny od 1750 obr./min. sprawia, że auto zawsze „ochoczo” przyspiesza. Jeśli tylko tego chcemy potrafi rozpędzić się od 0 do 100 km/h w czasie mniejszym niż 7 s. I to z automatem, który pracuje błyskawicznie i wykazuje tylko minimalne opóźnienia. Ta niebotyczna moc i napęd na cztery koła xDrive sprawiły, że każdy kilometr, każdy metr przejeżdżałem z walącym jak szalone sercem. Śnieg na drodze i parkingach, błoto pośniegowe, a gdzie niegdzie lód, to wymarzone warunki do testowania tego typu auta. Dodanie na ośnieżonym łuku szczypty gazu sprawia, że system kontroli trakcji bezceremonialnie wkracza do akcji. Nawet przy włączonym ESP czuć nieznaczny uślizg tylnej osi, który natychmiast tłumiony jest przez elektronikę.
W normalnych warunkach 40% momentu obrotowego trafia na koła osi przedniej, 60% napędza tylną oś. Jednak w momencie wychwycenia przez komputer uślizgu którejkolwiek z osi następuje płynna zmiana proporcji 40/60 w celu zapewnienia autu maksymalnej przyczepności i sterowalności. Jak to działa w praktyce? Kapitalnie!
POTĘŻNA I... LEKKA
Dzięki odchudzeniu auta (aluminiowa pokrywa silnika i błotniki, połączenie stali i aluminium w konstrukcji przedniej części auta, aluminiowe elementy silnika) udało się zredukować masę „5” w wersji 3.0xd do 1650 kg! Ktoś pomyśli, że to i tak dużo – ok., ale seria „3” wyposażona w ten sam silnik waży… 1610 kg!. Zaledwie 40 kg mniej niż dużo większa i bardziej prestiżowa „5”!
Sześciocylindrowy rzędowy motor pracujący pod maską to kwintesencja zaawansowanej techniki – mocny, elastyczny, pięknie brzmiący, i przy tym oszczędny. Auto wgryzające się wszystkimi czterema kołami w nawierzchnię, mknące maksymalnie niemal 250 km/h, osiągające szybciej 100 km/h niż niejedno auto sportowe, i dające więcej frajdy z jazdy niż niejedno GTI średnio spala 8 - 9 l na 100 km! W trasie przy spokojnej (?) jeździe można zejść nawet do 7 l! W mieście, przy wykorzystywaniu całego potencjału drzemiącego pod maską, można osiągnąć wynik na poziomie 12 l. Jednak przy spokojnej jeździe wynik oscylujący wokół 9 - 10 l na 100 km także jest osiągalny. Jak na auto o tej mocy, z tymi możliwościami i gwarantujące taką frajdę z jazdy wynik więcej niż zadowalający.
Kolejne kilometry przemierzane na podpoznańskich drogach sprawiały, że coraz bardziej wsiąkałem w to auto. Świetne, regulowane zawieszenie w każdym trybie pracy pracuje precyzyjnie i zapewnia idealne prowadzenie. Wyświetlacz head-up display sprawia, że kierujący niemal nie ma potrzeby odrywania wzroku od drogi. Automatyczna klimatyzacja, system nawigacji satelitarnej, świetne audio, szereg systemów bezpieczeństwa oraz podnoszących komfort podróży… nie ma znaczenia w tym aucie. BMW serii „5” swoje kosztuje i wszystkie te elementy są niemal obowiązkiem producenta auta tej klasy wobec klienta. Zresztą konkurenci nie są gorzej wyposażeni. Jednak BMW 530xd ma coś więcej – wspaniały silnik zestawiony z jeszcze lepszym napędem na cztery koła. I to spojrzenie tych pięknych i tajemniczych reflektorów. Ta kompilacja sprawia, że po zajęciu miejsca za kierownicą nie będziesz chciał z tego auta wysiąść. Nigdy…
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Za pomoc w przygotowaniu materiału serdeczne podziękowania pod adresem salonu samochodowego BMW Smorawiński w Poznaniu.
| « poprzednia | następna » |
|---|





