„Siebie oszukujemy w miarę potrzeb, innych – w miarę możliwości”. Przerażające, ale jakże prawdziwe. Boleśnie o tym na własnej skórze człowiek przekonuje się za każdym razem, gdy robi zakupy: małe czy też duże, rzeczy drobne czy też przedmioty wartościowe – praktycznie na wszystkim można się „naciąć”. Ileż to razy zdarzyło Ci się, że przy kasie w supermarkecie produkt, który kupowałeś ze świadomością, że kosztuje 13 PLN
, na paragonie wyceniony był na 20 PLN? Albo wakacje w biurze podróży, których cena w folderze reklamowym zaczynała się od 3500 PLN za osobę, a przy ostatecznym rozliczeniu całość wychodziła 10 600 PLN za dziesięciodniowy pobyt Twój i partnera/partnerki? Jednak prawdziwe „rewelacje” czekają na Ciebie, gdy przymierzasz się do zakupu samochodu używanego – nie „naciąć się” na oszusta w takiej sytuacji, to niebywały sukces.
Praca sapera to bardzo stresogenne zajęcie – praktycznie każdy krok musi być po tysiąckroć przemyślany, bo jedno nieostrożne posunięcie może się tragicznie skończyć. Kupno samochodu używanego jest trochę jak praca sapera – to niemal bieganie po polu minowym, w czasie którego każdy nieostrożny krok może Cię bardzo dużo kosztować.
Uważaj - pole minowe
Punktem wyjścia w poszukiwaniu i analizowaniu ofert sprzedaży zawsze powinien być zdrowy rozsądek – pamiętaj, że sprzedawca, szczególnie, gdy jest nim właściciel autokomisu lub osoba sprowadzająca auta z zagranicy, to tak naprawdę przedsiębiorca, który stara się na sprzedawanym samochodzie zarobić jak najwięcej. I niestety, bardzo często jest on pozbawiony jakichkolwiek skrupułów w „uatrakcyjnianiu” ofert. Tym oto sposobem w ogłoszeniach pojawiają się oferty odsprzedaży dziesięcioletnich limuzyny klasy średniej napędzanych silnikiem wysokoprężnym sprowadzonych z Niemiec z przebiegiem 110 tys. km!

Niestety (albo raczej stety), prawda jest taka, że samochód kupowany jest po to, by nim jeździć. I statystycznie można przyjąć, że auto rzadko eksploatowane rocznie pokonuje ok. 10 tys. km. Auto normalnie wykorzystywane rocznie przejeżdża już 15 – 20 tys. km. A auta klasy wyższej przebiegi kilku tys. km uzyskują w czasie jednego miesiąca.
Niski przebieg to zaleta - niekoniecznie...
Co więcej, niski przebieg auta, nawet gdy jest potwierdzony przez badanie w serwisie, wcale nie musi świadczyć o tym, że auto znajduje się w doskonałym stanie i warte jest swojej ceny. Samochód stworzony jest do tego, by nim jeździć – i długotrwałe wyłączenie go z eksploatacji sprawia, że proces korozji w takim aucie postępuje zdecydowanie szybciej, a wszelkie elementy konstrukcyjne (jak choćby uszczelki, połączenia ruchome, elementy układu hamulcowego, silnik) starzeją się w przyspieszonym tempie. Zatem pięcioletnie auto rzadko używane z przebiegiem 25 tys. km może sprawiać zdecydowanie więcej problemów, niż to samo auto użytkowane normalnie, z przebiegiem dwu-, trzykrotnie większym. Warto o tym pamiętać.
Zakup podwyższonego ryzyka - diesel
W przypadku nowoczesnych silników wysokoprężnych przebiegi w okolicach 180 – 200 tys. km także powinny wzbudzać w nas czujność. Nie tyle chodzi tutaj o ich wiarygodność, co o charakterystykę nowoczesnych turbodiesli. Układ wtryskowy, turbosprężarka, koło dwumasowe wraz ze sprzęgłem – wszystkie te elementy średnio wytrzymują przebiegi rzędu 150 – 200 tys. km, po czym domagają się wymiany. Koszty takich napraw mogą sięgnąć kilku tysięcy PLN, zatem oszczędny z założenia diesel może okazać się skarbonką bez dna. Co więcej, warto zauważyć, że zdecydowana większość aut pojawiających się w ogłoszeniach ma właśnie takie przebiegi. Czyli bardzo często są to auta, w których tych elementów jeszcze nie wymieniano, a sprzedawcy świadomi zagrożenia „pozbywają się” auta.
Zatem przymierzając się do zakupu samochodu używanego, szczególnie sprowadzonego z zagranicy, a w szczególności turbodiesla, należy zachować szczególną ostrożność i z dystansem podchodzić do bardzo atrakcyjnie brzmiących ofert. Warto także zastanowić się nad celowością zakupu auta z silnikiem wysokoprężnym - polecam tekst http://autotesty.net.pl/news/diesel-czy-benzyna
Jeszcze kilka lat temu normalną praktyką było cofanie liczników w autach, jednak sprzedawcy an tym poprzestawali. I mimo, że licznik został cofnięty, to stopień zużycia wnętrza (wytarcie siedzeń, koła kierownicy, dźwigni zmiany biegów, pedałów) pozwalał stwierdzić, czy auto faktycznie ma taki przebieg, czy też większy. W dzisiejszych czasach sprzedawcy tak się „wycwanili”, że wraz z licznikiem zmieniają elementy wnętrza aut, tak że faktyczny przebieg jest niemal perfekcyjnie maskowany. I tak naprawdę przy odrobinie chęci i odpowiednim nakładzie pracy nawet z auta bardzo wyeksploatowanego można uczynić egzemplarz, który stanie się niezwykle atrakcyjny.

Światełko nadziei
Jednak w tej walce z nieuczciwymi sprzedawcami nie jesteśmy do końca przegrani. Istnieje wiele sposobów na zweryfikowanie stanu technicznego auta. Numery seryjne oraz daty na szybach powiedzą nam, czy wszystkie szyby są oryginalne, czy tez któraś z nich była wymieniana (co może świadczyć o powypadkowej przeszłości auta) – więcej http://autotesty.net.pl/news/jak-kupowac-auto.
Książki serwisowe dołączane do auta sprowadzonego z zagranicy niestety nie do końca są wiarygodne. Jednak można się z takim autem wybrać do autoryzowanego serwisu danej marki i poprosić o gruntowną inspekcję auta. Koszt, w zależności od zakresu badania, marki i lokalizacji serwisu, waha się od kilkudziesięciu do kilkuset PLN, ale bardzo często daje zdecydowanie bardziej wiarygodny obraz auta.
Jednak przede wszystkim kupując auto używane należy się postawić w roli sprzedającego i kupującego. My, jako kupujący, powinniśmy z dystansem podchodzić do tego, co twierdzi sprzedający, bo w jego interesie leży to, by jak najszybciej „pozbyć się” auta. I bardzo często taki sprzedawca zrobi wszystko, by jak najszybciej sfinalizować transakcję. W naszym interesie leży to, by zapłacić za to, co widzimy i wiemy o samochodzie, a nie za późniejsze ewentualne naprawy. Dlatego bardzo często warto odżałować 200 – 300 PLN na inspekcję auta w serwisie, bo ewentualne wydatki związane z kupnem „złomu” mogą nas zszokować.
| następna » |
|---|





