Przeglądając strony internetowych sklepów ze sprzętem GPS aż dziw bierze jak niewiele może kosztować ta cząstka kosmicznej technologii. Nawigacja samochodowa. 200, 300, 500, a czasem i 1500 PLN. Ba, niektórzy operatorzy sieci komórkowych, próbują przyciągać potencjalnych klientów pakietami „2 w 1”, czyli „kup telefon a nawigację w telefonie dostaniesz w prezencie”. Opisywany Garmin nüvi 1390t
to wydatek ok. 600 PLN. Czy warto?

Garmin nüvi 1390t to model, który debiutował na rynku w połowie 2009 roku. Niewielkie rozmiary, 122 x 75 x 16 mm, ekran 4.3 cala o rozdzielczości 480 x 272 pikseli i waga ok. 160 g sprawiają, że jest to urządzenie, które bez najmniejszego problemu można włożyć do kieszeni marynarki, kiedy wychodzimy z samochodu, nie martwiąc się, że będzie nam nadmiernie ciążyć. Elegancki i subtelny wygląd, solidna obudowa, czytelny wyświetlacz, który nawet w słoneczne dni nic nie traci ze swej przejrzystości, zapowiadają przyjemną i długotrwałą eksploatację. Tryb „Pieszego” z opcjonalnym oprogramowaniem mapowym CityXplorer™ zawiera opcje wykorzystania publicznych środków transportu przy planowaniu tras bez użycia samochodu.

W trybie „Mniej paliwa” urządzenie wykorzystuje opcję ecoRoute™. Funkcja ta wymaga konfiguracji ze strony użytkownika – wymagane jest wprowadzenie informacji o typie paliwa, którym zasilany jest nasz pojazd, cenie paliwa za litr, zużyciu paliwa w mieście oraz w czasie jazdy po autostradach. Na podstawie tych danych oraz danych zawartych w mapach cyfrowych, urządzenie zaplanuje taką trasę, którą przejechać będzie można najniższym kosztem. Dodatkowo ecoRoute posiada również funkcję raportowania zużycia paliwa, informuje o ilości zużytego paliwa oraz średnim spalaniu czy też orientacyjnej emisji spalin. Wbudowany moduł Bluetooth do bezprzewodowego połączenia urządzenia z telefonem w celu stworzenia zestawu głośnomówiącego okazuje się bardzo prosty w synchronizacji. Wewnątrz urządzenia zastosowano pamięć o pojemności 3.7 GB, z czego ponad 1.5 GB pozostaje do wykorzystania przez użytkownika. Pamięć tą można oczywiście rozszerzyć przez zastosowanie kart pamięci (microSD).
Uchwyt mocujący, tradycyjnie już w przypadku urządzeń Garmina, jest banalnie prosty, ale w swej prostocie, genialny. Bez najmniejszych problemów przymocujemy go do szyby auta, a ruchoma, obrotowa główka pozwoli ustawić optymalne położenie urządzenia. Przyssawka w bardzo mroźne dni potrafi się poluzować i odpaść z podszybia, dlatego zawsze przed zamontowaniem urządzenia warto sprawdzić jej stabilność.
Kabel zasilający podłączamy do gniazda zapalniczki i pod port znajdujący się na tylnej ściance urządzenia. Po pierwsze, trzon wkładany w gniazdo zapalniczki jest dość masywny i zabiera sporo miejsca (w niektórych modelach samochodów może utrudniać korzystanie np. z uchwytów na napoje). Pod drugie, sam kabel jest gruby i sztywny, przez co jego „ułożenie” w taki sposób, by nie zawadzał, jest problematyczne. Inna sprawa, to fakt, że kabel zasilający jest zintegrowany z odbiornikiem sygnałów systemu komunikatów drogowych TMC (Traffic Message Channel), w który wyposażono opisywany model Garmina (literka „t” za symbolem modelu oznacza, że sprzęt wyposażony jest w odbiornik komunikatów TMC). To z kolei sprawia, że z tego udogodnienia możemy korzystać tylko wtedy, gdy Garmin podłączony jest do zasilania. Wbudowana litowo – jonowa bateria pozwala pracować bez zasilania nie dłużej niż 4 godziny.
Komunikaty TMC dostępne są na wybranych obszarach Europy, stąd nie zawsze możliwe będzie ich odebranie. Jeśli urządzenie posiada możliwość odbioru tych danych, w trakcie nawigacji może ostrzegać kierowcę o czekających go utrudnieniach na drodze – korkach, robotach drogowych, wypadkach, itp., a także planować trasę z ominięciem tych miejsc.
Do niedawna odbiór komunikatów o utrudnieniach na drodze przy użyciu TMC nie był możliwy w Polsce. Od maja 2010 usługę taką oferuje firma Destia. Garmin podpisał umowę z Destią na dostarczanie komunikatów TMC, co czyni go jednym z dwóch producentów nawigacji, którzy realnie (a nie tylko w teorii) oferują odbiór komunikatów TMC na polskich drogach.
Uruchamiamy sprzęt. Zanim urządzenie „załaduje” wszystkie mapy i aplikacje mija jakieś 20 – 30 s, czyli niewiele. Wyszukiwanie satelitów także nie trwa dłużej niż kolejne 20 – 30 s. Zatem zazwyczaj w czasie mniejszym niż minuta odbiornik jest gotowy do pracy.
Zaletą urządzeń Garmina zawsze była prostota obsługi. Nie inaczej jest w przypadku modelu 1390t. Każdy, nawet nierozgarnięty technologicznie kierowca, bez problemu połapie się w Menu. Dotykowy ekran dzięki dużym ikonom obsługuje się bardzo przyjemnie i intuicyjnie. Wyszukiwanie adresów wg kodów pocztowych to fenomenalne rozwiązanie, które w Szkocji, gdzie sprzęt pokonał niespełna 1 000 km, prowadzi dokładnie pod drzwi wskazanego adresu. W Polsce działa to równie precyzyjnie, choć czasami zdarzają się przesunięcia geograficzne o kilka metrów.
A propos wyszukiwania – po wpisaniu wszystkich poszukiwanych parametrów danego adresu (kod pocztowy, ulica, numer domu) na ekranie nawigacji pojawia się mapka z zaznaczonym adresem oraz dużą tabliczką informacyjną. Moim zdaniem, zbyt dużą tabliczką, która przesłania mapę i nieco utrudnia „połapanie” się w topografii terenu.
Przystępując do opisu nawigacji samochodowej trzeba mieć świadomość, że sprzęt to jedno, a zainstalowana na nim mapa to drugie. Jakkolwiek doskonałym same w sobie urządzenie by nie było, bez dobrej mapy jego ocena i tak będzie mizerna. A że nasza część Europy nadal odrabia zaległości wynikające z uwarunkowań politycznych sprzed ponad 20 lat, precyzja wielu map nadal pozostawia wiele do życzenia.
Opisywany model wyposażony został w mapę City Navigator Europe NT 2011.20. W krajach Europy Zachodniej (m.in. Francja, Niemcy, Belgia, Holandia, Wielka Brytania) stopień pokrycia oraz dokładność mapy stoi na bardzo wysokim poziomie. Na dystansie 3 000 km urządzenie wraz z zainstalowaną mapą ani razu nie zawiodło – wszystkie drogi znajdowały się tam gdzie być powinny, ich numeracja oraz oznaczenie także pokrywało się z rzeczywistością. Nawet te najmniejsze, wiejskie dróżki.
Urządzenie posiadało zainstalowaną bazę fotoradarów „Cyclops” zapewniającą optymalne ostrzeganie o fotoradarach. Jak to działało w praktyce? Po pierwsze, system ostrzegał o zbliżaniu się do fotoradaru, a na dodatek informował o ograniczeniu prędkości w przestrzeni przed i tuż za fotoradarem w sposób dyskretny i nienachalny.

Garmin nüvi 1390t posiadał także aplikację informującą o ograniczeniach prędkości na głównych drogach Europy. O dziwo, funkcja ta sprawdzała się nadspodziewanie dobrze i precyzyjnie informowała o ograniczeniu na danej drodze z dokładnością do kilku metrów od znaku ograniczającego. Przy przekroczeniu dozwolonej prędkości wskazania bieżącej prędkości automatycznie podświetlane były na czerwono. Bardzo użyteczne rozwiązanie, które w starszych modelach Garmina niestety nie było dostępne.
Funkcje Asystenta pasa ruchu oraz Wypowiadania nazw ulic w czasie nawigowania po trasie okazywały się niezwykle przydatnymi i użytecznymi w gąszczu miejskich uliczek i rozwidleń autostradowych – przed zjazdem z autostrady, bądź w ulicznych korkach, urządzenie wizualnie informowało na jakim pasie powinniśmy się znaleźć przed następnym manewrem i informowało w jaką ulicę następnie skręcamy (np.: „skręć w prawo w Bydgoską”). Szczególnie zalety tej pierwszej funkcji docenimy w czasie przemierzania dużych węzłów drogowych (obwodnica Londynu, węzeł w okolicach belgijskiej Antwerpii, Zagłębie Ruhry na terenie Niemiec).

Obecność dróg w bazie danych urządzenia to jedna sprawa, inna to umiejętne z nich korzystanie. I tutaj niestety Garmin nüvi 1390t kilkakrotnie zawiódł. Nie tyle sam Garmin, co „mózg” mapy na nim zainstalowanej. Mimo wyraźnie zaznaczonej drogi gwarantującej tańszy, krótszy, wygodniejszy i szybszy dojazd do celu (m.in. autostrada, droga szybkiego ruchu), urządzenie próbowało prowadzić drogą o gorszej jakości lub trasą o wyższym stopniu natężenia ruchu (m.in. poboczną drogą zawierającą połączenie promowe, w innym przypadku przez centrum dużego miasta europejskiego zamiast obwodnicą, jeszcze innym razem pobocznymi drogami, których jakość na skutek bardzo trudnych warunków pogodowych pozostawiała wiele do życzenia i rodziła poważne wątpliwości co do jej bezpieczeństwa). Kilkakrotnie (dokładnie 3 – krotnie) zmuszeni byliśmy skorzystać z tradycyjnego atlasu drogowego, by zweryfikować wskazania urządzenia. Co prawda, nigdy nie zdarzyło się, by Garmin prowadził drogami, których nie było w rzeczywistości, były gruntowymi, lub nie gwarantowały dojazdu do celu (drogi ślepe, nieprzejezdne). Jednak nadrabianie kilkunastu kilometrów przez centrum miasta (Glasgow), oczekiwanie i dopłacanie do promu (Półwysep Ardnamurchan w Szkocji), czy też „tłuczenie się” po wiejskich drogach (trasa Piła – Poznań przez m. Byszki, start ul. Wawelska) do doznań przyjemnych nie należało.
Podsumowując, produktów idealnych nie ma i raczej nie należy się spodziewać, że takowe kiedykolwiek powstaną. Zresztą, gdyby takie istniały już teraz, jakie mielibyśmy powody, by kupować nowszy samochód, telewizor, telefon czy nawigację?
Garmin nüvi 1390t z pewnością idealny nie jest. Jednak z pewnością do ideału bardzo zbliżony. Dlatego szukając dobrego i sprawdzonego sprzętu nawigacyjnego w przystępnej cenie za racjonalne pieniądze, Garmin nüvi 1390t z pewnością powinien się znaleźć w kręgu zainteresowania.
Serdeczne podziękowania pod adresem firmy Garmin
za udostępnienie sprzętu do testu redakcyjnego
oraz pomoc w realizacji materiału.
| « poprzednia | następna » |
|---|





