|
ODPOWIEDŹ…
Świat to mikstura osobowości i światopoglądów – z jednej strony mamy ludzi, którzy dostrzegają w szklance wody to, że owa szklanka napełniona jest TYLKO do połowy wodą i takich, którzy widzą, że szklanka napełniona jest AŻ do połowy! Do której grupy zaliczyłbyś właścicieli Jeepów?
Optymiści mają w życiu łatwiej. Ot choćby dlatego, że potrafią dostrzegać piękno tam, gdzie inni nie widzą praktycznie nic godnego uwagi. Jeep Grand Cherokee produkowany od 2005 roku w oczach owego sympatyka amerykańskiej motoryzacji jawi się jako kwintesencja amerykańskiego stylu nakrapianego europejskimi naleciałościami. Zaprojektowany w USA, produkowany w Austrii, sprzedawany w Polsce, mierzący ponad 4.7 m kolos prezentuje się mocarnie i bezkompromisowo. Zdecydowane linie nadwozia, mocno wyeksponowane błotniki, długa maska, reflektory przednie w rozmiarze XXL i kanciasty tył. Niby w wyglądzie auta nie ma nic, co mogłoby urzekać. Jednak w przypadku tego pojazdu to „nic” urzeka najbardziej.
DUŻY, A MAŁY…
Patrząc na Grand Cherokee ma się nieodparte wrażenie, że wnętrze rozpieści nas przestrzenią. Zresztą przedrostek „Grand” oraz imponujące wymiary, długość 4.75 m, szerokość 1.85 m i wysokość 1.78 m, powinny być gwarantem przestronnego wnętrza. Jednak nie do końca tak jest. Mimo, że rozstaw osi wynosi imponujące 278 cm, to we wnętrzu auta, szczególnie na tylnej kanapie, panuje tzw. ograniczona swoboda ruchów. Owszem, pasażerowie przednich siedzeń narzekać nie powinni, bo miejsca jest wystarczająco dużo, jednak tylna kanapa nieco rozczarowuje. Miejsca jest tam tyle, co w przestronnym aucie kompaktowym, a jej wyprofilowanie pozostawia wiele do życzenia. Także miejsca na nogi nazbyt wiele tam nie przewidziano, zatem wysocy pasażerowie mogą mieć powody do narzekania.
AMERYKAŃSKIE WNĘTRZE…
Przepastne, zaprojektowane z myślą o miłośnikach junk food fotele przednie nie mogą pochwalić się nadzwyczajnym wyprofilowaniem, ale są bardzo wygodne i zachęcają do długich podróży. Tradycyjne dla Jeepa koło kierownicy denerwuje nieco nazbyt dużą średnicą, a projekt deski rozdzielczej doskonale współgra z mocarnym i w pewnym sensie nijakim konceptem nadwozia – tutaj także nie doszukamy się stylistycznych smaczków. Skórzana tapicerka siedzeń, proste i czytelne zegary, masywna konsola środkowa nieprzeładowana przyciskami, typowo amerykańskie materiały wykończeniowe oraz ich spasowanie i… tandetny plastik udający drewno! Wnętrze na tle europejskich propozycji prezentuje się co najmniej skromnie, jednak bez wątpienia ma w sobie coś z Ameryki. I wielbicielom aut zza Oceanu taka kompilacja zapewne wpadnie w oko.
978 l, taką przestrzenią bagażową może pochwalić się Grand Cherokee. W rzeczy samej jest to wynik na miarę przymiotnika „Grand”. A gdy i to nie wystarcza? Można złożyć tylne siedzenia i z Jeepa zrobić miniciężarówkę – we wnętrzu auta przewieść można wówczas prawie 2 m3 bagażu! To już na pewno wystarczy. Inna sprawa to ładowność, która wynosi skromne 575 kg.
PROWADZENIE…
Rasowy samochód terenowy, a takim właśnie autem bez wątpienia jest Grand Cherokee, zazwyczaj nie rozpieszcza komfortem prowadzenia. Jednak Jeep modelem Grand Cherokee udowadnia, że tak być nie musi. Auto we wcześniejszych odsłonach miało konstrukcję ramową, jednak w trzeciej, opisywanej, generacji modelu konstrukcję ramową nieco ucywilizowano i dostosowano do oczekiwań wymagającego klienta. Z tyłu nadal znajduje się „sztywna oś”, jednak zawieszenie przednie to układ niezależny, który w sposób zdecydowany wpłynął na zdolności szosowe auta. W produkowanym od 2005 roku modelu z powodzeniem można poruszać się po trasach szybkiego ruchu z prędkościami autostradowymi bez obaw o trzymanie się drogi. Nie bez znaczenia jest tutaj niemała masa – ponad dwie tony trzymają się trasy jak przyklejone. Oczywiście do czasu, bo na krętych drogach auto potrafi „bujać”…
Skoro mowa o Jeepie to nie sposób nie wspomnieć o doskonałych zdolnościach terenowych. Marka Jeep znana jest z produkcji samochodów, które idealnie nadają się do jazdy w ciężkim terenie. O ile po Wranglerze można spodziewać się naprawdę wiele, o tyle oczekiwania w stosunku do Grand Cherokee są zdecydowanie skromniejsze. Jednak także i ten, bądź co bądź, luksusowy model amerykańskiego koncernu doskonale radzi sobie w terenie. Duża w tym zasługa systemu napędu 4x4 Quadra Drive II, który w sposób elektroniczny kontroluje rozkład momentu obrotowego pomiędzy kołami obu osi, a w razie potrzeby potrafi skierować nawet 100% siły napędowej do tego koła, które ma najlepszą przyczepność. Dodatkowo, trzy mechanizmy różnicowe ELSD o zwiększonym tarciu (przedni, centralny i tylny) sterowane elektronicznie, reduktor z przełożeniem 2.72:1 i nienajgorsze parametry terenowe (kąt natarcia 34 stopnie, zejścia 27 stopni i rampowy 20.6 stopni) sprawiają, że Grand Cherokee jest w stanie wyjść cało (dosłownie) niemal z każdej opresji.
3.0 V6 CRD - POZORNA OSZCZĘDNOŚĆ...
Pod maską pracować może kilka typowo amerykańskich jednostek napędowych – potężnych V6 i V8, paliwożernych i za nic mających sobie normy emisji spalin i modny ostatnimi czasy downsizing. Jest jednak wśród tych kolosów także coś dla oszczędnych. Oczywiście w teorii. Sześciocylindrowy silnik wysokoprężny o pojemności trzech litrów, rodem z samochodów marki Mercedes, dostarcza 218 KM i niebagatelny moment obrotowy wynoszący aż 510 Nm dostępny już grubo poniżej 2 tys. obr./min.! Doskonałe „na papierze” parametry jednostki napędowej okazują się niewiele gorsze w rzeczywistości – potężne i bardzo ciężkie auto z pięciobiegowym „automatem” potrzebuje zaledwie 9 s do rozpędzenia się do 100 km/h! Przy nieodpuszczaniu gazu kolosem można rozpędzić się aż do 200 km/h. Jednak ten, kto liczy na oszczędność, będzie rozgoryczony – Grand Cherokee w mieście potrafi bez problemu spalić 14 – 16 litrów na każde 100 km, a na trasie uzyskanie deklarowanych przez producenta 10 l będzie graniczyło z cudem. Szczególnie w polskich realiach, gdzie co rusz trzeba wyprzedać i zdecydowanie wciskać pedał gazu.
Inna sprawa to wrażenia akustyczne – widlasta, sześciocylindrowa jednostka wysokoprężna brzmi rasowo i każde wciśnięcie pedału gazu wywołuje dreszczyk podniecenia. Natomiast we wnętrzu, nawet przy znacznych prędkościach, panuje niczym niezmącona cisza – wytłumienie auta jest doprawdy doskonałe.
TANIO NIE BĘDZIE…
Imponujące możliwości terenowe Grand Cherokee sprawiają, że wielu z jego właścicieli dość często zapuszcza się w ciężki teren. Dodajmy, wielu niedoświadczonych właścicieli. To z kolei prowadzi do poważnych i kosztownych w naprawach usterek półosi napędowych, sprzęgła i przekładni. Silnik wysokoprężny o niemieckich korzeniach to dość solidna konstrukcja i odpowiednio serwisowany nie powinien być źródłem problemów. Drobne awarie układu elektrycznego, jak to w nowoczesnych konstrukcjach bywa, zdarzają się, jednak zazwyczaj ich usunięcie nie będzie przesadnie trudne. A czy tanie?
Jeep Grand Cherokee to auto dla wybranych. To, że auto nie jest szczególnie problematyczne w eksploatacji wcale nie oznacza, że jego użytkowanie będzie niedrogie. Po pierwsze, zużycie paliwa, które jak na jednostkę wysokoprężną, nie imponuje. Po drugie masa pojazdu sprawia, że opony (245/65 R17, nawiasem mówiąc, dość drogie) także dość często trzeba wymieniać. Usterki, mimo, że często się nie zdarzają, to jednak ich usunięcie nie zawsze będzie tanie. Dlaczego? Po pierwsze warsztatów, które znają się na obsłudze samochodów marki Jeep aż tylu nie ma, a te które są, dość wysoko cenią sobie swoje usługi.
DLA WYBRANYCH…
Przed zakupem warto także sprawdzić pochodzenie konkretnego egzemplarza. Auto produkowane było i w Europie (Austria) i w Stanach Zjednoczonych. Teoretycznie to te same pojazdy, jednak w praktyce jest zupełnie inaczej. Niestety, wiele ofert odsprzedaży to właśnie samochody przywiezione zza Oceanu, które trwałością i jakością wykonania wyraźnie ustępują ich europejskim odpowiednikom.
Jeep Grand Cherokee to auto wyjątkowe i, jak to zgrabnie ujął jeden z jego właścicieli, „zdecydowanie nie dla tych, dla których pokonywanie kolejnych kilometrów jest tylko obowiązkiem, a nie przyjemnością.”
|