Miało być pięknie: zupełnie nowe auto, zupełnie nowy segment, zupełnie nowa klientela. Już na kilka tygodni przed oficjalną premierą i rozpoczęciem sprzedaży ponad 80% ankietowanych wiedziało, co to za auto i skąd pochodzi. I wszystko poszłoby zgodnie z planem, gdyby nie... łoś, a właściwie ,,test łosia". W Szwecji znaczna część wypadków samochodowych jest skutkiem nagłego pojawienia się
przeszkody na drodze. Najczęściej przeszkodą tą bywa nieszczęsny łoś. Potężne zwierzę wymusza na kierowcach konieczność wyminięcia go, co związane jest z nagłą zmianą kierunku jazdy. Gwałtowne manewry kierownicą przy prędkości 60 km/h mające na celu wyminięcie przeszkody i powrót na zadany tor ruchu skutkują znacznymi przechyłami nadwozia, co w konsekwencji może doprowadzić do uślizgu kół i przewrócenia auta.
|
By temu zapobiec regułą stało się poddawanie wprowadzanych do produkcji aut ,,testowi łosia". 21 października 1997 roku szwedzcy dziennikarze poddali takiemu testowi debiutującego 3 dni wcześniej Mercedesa A Klasse. Niestety ,,łoś" okazał się przeszkodą ponad miarę możliwości najmniejszego Mercedesa. Auto wychodząc z poślizgu wywróciło się!
Mercedes A Klasse - trudne początki
,,Nie chcemy produkować auta, o którym już dziś wiemy, że można by produkować lepiej", sławne słowa szefa koncernu Jurgena Schremppa wypowiedziane 11 listopada 1997 roku, były bodajże najbardziej kompromitującymi w dziejach stuttgarckiej marki. ,,Baby Merc" decyzją zarządu firmy został wycofany z produkcji na okres 12 tygodni, w czasie których inżynierowie mieli udoskonalić konstrukcję auta i wyeliminować wszelkie niedoskonałości stanowiące zagrożenie dla bezpieczeństwa podróżnych.
Zmiany przyniosły zamierzony efekt - auto zdecydowanie pewniej się prowadziło, a przechyły nadwozia podczas gwałtownych ruchów kołem kierownicy zostały znacznie ograniczone. Auto bez problemu pokonało ,,próbę łosia", a dzięki wprowadzonym modyfikacjom i dodatkowemu wyposażeniu w owych latach było jednym z najbezpieczniejszych modeli w swojej klasie.
Mercedes A Klasse - drugi debiut
ABS, ESP, cztery poduszki powietrzne, system wspomagający hamowanie, automatyczna deaktywacja poduszki pasażera - przeprowadzony test Euro-NCAP wykazał, że najmniejszy Mercedes w kwestii bezpieczeństwa zasługuje na notę 4 gwiazdek, co było niebywałym sukcesem biorąc pod uwagę rozmiary auta oraz bardzo kompaktową konstrukcję.
A propos konstrukcji - Mercedes A Klasse to niewielkie auto, w którym po raz pierwszy producent zastosował ,,kanapkową" (dwuwarstwową) konstrukcję podwozia. Dzięki poprzecznemu ułożeniu jednostki napędowej i mocnemu pochyleniu jej ku przodowi, w razie kolizji chowa się ona pod podłogę i nie wdziera do przedziału pasażerskiego chroniąc tym samy pasażera i kierowcę przed znacznymi obrażeniami.
Najmniejszy Mercedes dość często określany jest mianem ,,kompakt". Jednak określenie to nijak ma się do rozmiarów auta. A-klasa to auto miejskie, mierzące zaledwie 3 575 mm długości i 1 719 mm szerokości. Owszem, auto jest zdecydowanie wyższe od typowych kompaktów, ale rozstawem osi (2 423 mm) i pozostałymi wymiarami zdecydowanie bardziej wpisuje się w ramy aut miejskich, niż kompaktowych.
Mercedes A Klasse - mały, ale nadal Mercedes
Stylistycznie projektanci wykonali swoją pracę na medal. Auto nie jest nudne, jest bardzo oryginalne, mimo znacznej wysokości nie wydaje się być nieproporcjonalne, a przy tym wszystkim zachowało cechy charakterystyczne dla aut ze Stuttgartu. Mercedes A Klasse to prawdziwy Mercedes z krwi i kości. Poważny, elegancki, dostojny i wzbudzający szacunek. Stylowy.
Dumna gwiazda na typowej dla Mercedesa żebrowanej atrapie chłodnicy, kształt reflektorów, krój aluminiowych felg, masywne klamki, wyeksponowane nadkola, lampy tylne - wszystkie te elementy, mimo, że w skali mini, to jednak epatują Mercedesem. Trudno wskazać jednoznacznie z czego to wynika, ale zerkając na to auto z każdego profilu nikt nie będzie miał wątpliwości, że ma do czynienia z Mercedesem.
Mercedes A Klasse - w środku rozczarowanie
Zasiadając za kierownicą A-klasy pierwsze wrażenie także kojarzy się z Mercedesem. Jednak wystarczy kilka chwil, by z twarzy zniknął uśmiech. Jakość materiałów - to już nie jest ten Mercedes, którego znamy! Niestety w środku nie trzeba się wysilać, by dostrzec, że najmniejsza ,,pociecha" koncernu ze Stuttgartu jest również ,,dzieckiem" najuboższym. Jakość zastosowanych materiałów jest znacznie poniżej oczekiwań - twarde i nieprzyjemne w dotyku plastiki, kiepskie ich spasowanie, dość wygodne, choć skrzypiące i zdecydowanie za małe fotele przednie oraz nie do końca przemyślane rozwiązania w zakresie ergonomii. Jakie? Przyciski sterowania elektrycznymi szybami zgrupowano na konsoli środkowej - rozwiązanie na pewno tańsze, ale zdecydowanie mniej praktyczne. Przełącznik wycieraczek przednich znajduje się w tej samej dźwigience, co kierunkowskazy - by go uruchomić należy przekręcić dźwigienkę. Jest to rozwiązanie spotykane w wielu modelach Mercedesach, jednak nie oznacza to, że jest to rozwiązanie praktyczne i najwłaściwsze z punktu widzenia użytkownika auta. Tylną wycieraczkę włącza się przyciskiem, który ulokowano na konsoli środkowej. Księgowi poskąpili także inżynierom funduszy na wskaźnik temperatury cieczy chłodzącej.
Pomijając wpływ księgowych aranżacja wnętrza jest przyjazna kierowcy i pasażerom. Pozycja za kierownicą małego Mercedesa jest całkiem wygodna. Siedzi się wysoko, co przekłada się na doskonałą widoczność oraz bezpieczeństwo w razie zderzenia bocznego. Miejsca z przodu jest wystarczająco i można się tutaj czuć swobodnie. Z tyłu jest nieco gorzej, szczególnie na wysokości kolan. Imponująca pojemność bagażnika (390 l) oraz łatwość aranżacji wnętrza (możliwość przesuwania tylnej kanapy, a nawet jej demontażu) sprawiają, że A-klasa to jedno z najbardziej pojemnych aut miejskich.
Zestaw wskaźników to typowa stuttgarcka szkoła czytelności i elegancji. Pomarańczowe podświetlenie zestawu wskaźników być może nie urzeka pomysłowością i świeżością, ale jest praktyczne i w sumie pasuje do wizerunku auta.
Mercedes A170 CDI
Pod bardzo króciutką maską pracuje jednostka wysokoprężna o pojemności 1.7 l i mocy 90 KM. Turbodiesel pracujący w technologii common rail zapewnia autu przyzwoite osiągi i bardzo niskie zużycie oleju napędowego (średnio 5 - 6 l w zależności od stylu jazdy). Maksymalny moment obrotowy o wartości 180 Nm osiągany już przy 1.6 tys. obr./min. sprawia, ze przyspieszanie i wyprzedzanie nie stanowi dla małego ,,Baby Merca" żadnego problemu. Pierwsze 100 km/h pojawia się na prędkościomierzu po 12.5 s, a prędkość maksymalna oscyluje w okolicach 175 km/h. Zresztą zawieszenie A-klasy na nic więcej by nie pozwoliło. Tradycyjna i sprawdzona w autach tego typu konfiguracja, kolumny MacPhersona z przodu oraz belka skrętna z tyłu, sprawia, że przy niskich prędkościach auto zachowuje się przewidywalnie i daje łatwo się prowadzić. Jednak wyższe prędkości w połączeniu z poprzecznymi garbami, wysokim nadwoziem, krótkim rozstawem osi i twardym zawieszeniem sprawiają, że auto zaczyna nerwowo podskakiwać. Dlatego lepiej nie przesadzać i zachować rozsądek.
Mercedes A170 CDI - warto?
Przede wszystkim przed zakupem należy skrupulatnie sprawdzić upatrzony egzemplarz. Mimo, iż A-klasa specjalnie droga w zakupie nie jest, to jednak jej eksploatacja potrafi sporo kosztować. Problemem nie są tutaj części zamienne, bo tych na rynku nie brakuje (także tanich zamienników). Największa udręka właścicieli A-klasy to zaawansowana technologia upakowana w bardzo małym opakowaniu. Brzmi przewrotnie, aczkolwiek ukrycie jednostki napędowej pod bardzo małą maską sprawia, że dostęp do niej jest znacznie ograniczony. Nawet takie czynności jak np. wymiana świec wymagają sporego nakładu pracy, a to niestety wiąże się z kosztami.
Warto także mieć na uwadze, że ,,Baby Merc" to nie ten sam Mercedes, co legendarny W124. W tamtych autach obsługa sprowadzała się niemal wyłącznie do wymiany płynów eksploatacyjnych i elementów podlegających naturalnemu zużyciu. Mercedes klasy A to niestety już nie ten sam Mercedes. W A-klasie wiele elementów wymaga wzmożonej troski: z przedniej osi często dochodzą stuki (wymiana łączników stabilizatora zazwyczaj pomaga), łożyska tylnej osi wymagają ponadnormatywnej troski, zautomatyzowana skrzynia biegów bywa źródłem problemów, miękki lakier łatwo się rysuje i niszczy pod wpływem owadów, wskaźnik poziomu paliwa bywa niedokładny, centralny zamek, jak i inne elementy elektryczne (sterowniki szyb, lusterek, immobiliser) potrafią odmówić posłuszeństwa, alternator i sprężarka klimatyzacji potrafią upomnieć się o uwagę. I to nie koniec kłopotów - do tego dochodzą typowe dla nowoczesnych turbodiesli problemy z wrażliwymi na jakość paliwa wtryskiwaczami.
Troszkę się tego nazbierało. Zatem czy Mercedes A170 CDI to auto, którego bezwzględnie należy się wystrzegać? Zdania fachowców na ten temat są podzielone. Z jednej strony w niemieckim raporcie TÜV ,,Baby Merc" plasuje się daleko w dole tabeli. Jednak należy pamiętać, że przy sporządzaniu TÜV brane są pod uwagę wszystkie, nawet najdrobniejsze usterki, które często nie są ani kłopotliwe, ani kosztowne w usunięciu. Z drugiej strony mechanicy, którzy z A-klasą mieli dużo do czynienia wcale nie przekreślają najmniejszego Merca. Owszem, usterki mu się zdarzają, ale wcale ich liczba nie jest tak skandalicznie duża. Ceny części także są akceptowalne. Zatem z czego wynikają ponadprzeciętnie wysokie koszty eksploatacji auta?
Mercedes A Klasse - zdaniem fachowców
Zdaniem fachowców w dużej mierze odpowiedzialność za taki stan rzeczy ponoszą wysokie koszty usług serwisowych w warsztatach autoryzowanych. Mercedes A Klasse to auto nowoczesne, w którym starano się za wszelką cenę ,,upakować jak najwięcej w jak najmniejszym opakowaniu". Stąd dostęp do wielu elementów (silnika, układu elektrycznego) jest utrudniony, a co za tym idzie, koszty robocizny są bardzo wysokie. Należy o tym bezwzględnie pamiętać podejmując decyzję o zakupie.
Mimo, że fatalnie rozpoczął swoją karierę rynkową, to jednak częściowo zdołał się zrehabilitować. Sprzedał się w ponad milionie egzemplarzy i zapoczątkował nową erę w dziejach Mercedesa. Udowodnił, że nawet małe auto może być bezpieczne. Otworzył nowy rozdział w dziejach motoryzacji - małych i luksusowych aut miejskich. Zachwycił poziomem wyposażenia, zraził kosztami eksploatacji. Zatem czy warto? Nie odważyłbym się napisać: ,,Tak - warto!" Raczej odpowiedziałbym, że egzemplarze po modernizacji z 2001 roku są zdecydowanie bardziej godne polecenia - rzadziej się psują, są lepiej wykonane, bardziej zbliżone do poziomu Mercedesa. Resztę dopowiedzcie sobie sami...
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| « poprzednia | następna » |
|---|








