„Najbardziej absurdalne reflektory na świecie” – tymi słowami najkrócej można by scharakteryzować pierwszą generację Opla GT produkowaną zaledwie przez pięć lat, tj. w latach 1968 – 1973. Zresztą jednego z najbardziej nietypowych i zwariowanych Opli w historii. Bo kto jak to, ale marka Opel nikomu nie kojarzy się z szaleństwem i nieokrzesaną wyobraźnią. Nawet takie wyjątkowe wersje jak OPC dalekie są od
absurdu i szaleństwa. A GT, pierwsze GT, z absurdem miało bardzo dużo wspólnego.
Poczynając na reflektorach przednich, chyba najbardziej charakterystycznych chowanych reflektorach na świecie, a kończąc na 67-konnym silniku zamontowanym pod maską… auta z założenia sportowego. Owszem, chowane reflektory były stosowane już wcześniej przez wielu producentów, ale nigdy sposób ich otwierania nie był tak komiczny, jak w Oplu GT. By oświetlić sobie drogę kierowca GT musiał posłużyć się specjalną dźwignią zamontowaną przy drążku zmiany biegów, aktywującą mechanizm odchylania świateł. Wówczas owalne zapadnie obracały się o 180 stopni (przeciwnie do ruchu wskazówek zegara) i na karoserii pojawiały się okrągłe reflektory. Widok doprawdy komiczny (http://vimeo.com/1652876).

Historia zaczęła sie w 1962 roku. Wtedy to idea sportowego kompaktowego auta zaczęła krążyć po głowach inżynierów i stylistów w Opel Design Group w Russelsheim. Nieśmiałe badania rynku, ankiety, analiza rynków pod kątem ewentualnych konkurentów, wszystko to zdało się wskazywać, że decydenci w Oplu poważnie traktują pomysł na małe auto sportowe, które nie tylko miało być atrakcyjne cenowo, ale też oferować wystarczającą dawkę mocy, by zapewnić lekkiemu i zwartemu autu adekwatne do wyglądu osiągi. Dokładając do tego śmiałe kroki postawione w sporcie przez Kadetta idea GT nabrała realnych kształtów.
W 1965 roku na wystawie motoryzacyjnej we Frankfurcie na stoisku Opla pojawiło się auto, które zwróciło uwagę niemal wszystkich zwiedzających. Eksperymentalny GT, a przez innych określany mianem „Srebrna strzała”, oszałamiał aerodynamiką i smukłością linii nadwozia. Płaska i bardzo, ale to naprawdę bardzo długa maska, oraz harmonijnie opadająca linia dachu, były uosobieniem tego, czego europejczycy zazdrościli amerykanom najbardziej – Corvetty. Zresztą twórcy GT nigdy nie ukrywali, że Corvetta i Chevrolet Monza, to auta, które w dużej mierze przyczyniły się do kształtu nadwozia eksperymentalnego GT. Zresztą, za projekt nadwozia odpowiadał nie byle kto, bo Clare McKichan oraz Chuck Jordan. McKichan w latach 50-tych odpowiadał za stylistykę Chevroletów, natomiast Jordan, to nie kto inny, jak ojciec słynnego… Chevroleta Camaro.

Decyzja o produkcji zapadła w 1966 roku. W celu ograniczenia kosztów wiele elementów, w tym między innymi płyta podłogowa, została niemalże skopiowana z debiutującego i owacyjnie przyjętego modelu Kadett B. Przed konstruktorami i inżynierami postawiono zadanie dopracowania auta w szczegółach, między innymi w tunelu aerodynamicznym – Opel GT decyzją zarządu koncernu miał być autem dopracowanym do perfekcji, także w aspekcie aerodynamicznym. Prace, kierowane między innymi przez Erharba Schnella na Uniwersytecie Stuttgarckim, zaowocowały sukcesem. Wersja produkcyjna Opla GT pojawiła się w sprzedaży w 1968 roku. Pierwsze 100 egzemplarzy, z ogólnej puli 103 463 wyprodukowanych (w ciągu pięciu lat produkcji), to obecnie jedne z najcenniejszych perełek kolekcjonerskich. Dlaczego? Otóż każdy z nich został wykonany… ręcznie. Pozostałe zjeżdżały już z taśmy produkcyjnej.
Zresztą, sportowego Opla oraz emocje towarzyszące kierowcy zasiadającemu za sterami ów cuda firmowano słowami: „Tylko latanie jest lepsze”. Obecnie, zdaje się wielu nadal z powagą traktuje ów slogan, gdyż Opel GT to jedno z najbardziej poszukiwanych aut kolekcjonerskich.

Szczególną popularnością cieszą się egzemplarze napędzane 1.1-litrowym silnikiem benzynowym, których wyprodukowano zaledwie 3 573 sztuki. Ponad 2/3 ogólnej produkcji (70 222) Opla GT trafiła na rynek amerykański.
Sam proces projektowania także zasługiwał na uwagę – otóż Opel GT, zważywszy na wymiary zewnętrzne, oferował całkiem przyzwoitą ilość miejsca w środku (oczywiście biorąc pod uwagę charakter i przeznaczenie auta). Wynikało to z nowatorskiego podejścia do konstruowania auta – tzn. najpierw opracowano wnętrze auta, a następnie „opakowano” je odpowiednio zaprojektowaną karoserią.
Na rynku pojawiły się dwie wersje auta: GT 1100 o mocy 67 KM oraz GT 1900 o mocy 102 KM. Pierwsza z wymienionych, mimo, że tańsza (w momencie debiutu GT 1100 wyceniono na 10 767 DM), to jednak nie zrobiła zawrotnej kariery.

Wersja GT 1900, mimo, że droższa o 1100 DM, to jednak oferowała zdecydowanie lepsze osiągi – sprint do 100 km/h zajmował w jej przypadku nieco ponad 11 s, a prędkość maksymalna oscylowała wokół 190 km/h. I tak naprawdę tylko auto wyposażone w tą wersję silnikową mogło uchodzić za synonim auta sportowego.
Po 38 latach legenda Opla GT odżyła: najpierw w styczniu 2006 roku zarząd GM wydał oficjalną notkę prasową zapowiadającą produkcję nowego Opla GT. Nieco ponad rok później, wiosną 2007 roku, do sprzedaży trafił zupełnie nowy Opel GT. Już nie tak śmieszny i komiczny jak pierwowzór, za to bardzo, ale to bardzo szybki (5.3 s do 100 km/h, Vmax = 230 km/h)…
| « poprzednia | następna » |
|---|





