logo autotesty.net.pl


Suzuki Swift - "cooperowy" tańszy brat

Nie wiem dlaczego, ale spoglądając na to auto i przeglądając wszelakie publikacje prasowe na jego temat wszędzie przewija się „podobieństwo do Mini Cooper’a”. Że to niby czarny słupek i sylwetka auta to istna kopia niemieckiego hitu, kształt lamp tylnych to z kolei nawiązanie do nowego, znaczy ostatniego Yarisa. A reflektory przednie to nieskalane, niczym arktyczny lód, naśladownictwo Citroena C2. I dopiero na końcu wielu publikacji, po przestudiowaniu dziesiątek akapitów, dochodzimy do sentencji, w której uznaje się, że Suzuki Swift, bo o nim mowa, to całkiem sympatyczne i ciekawe autko. Skąd taki sceptycyzm w stosunku do japońskiego „malucha”?



Osobiście pierwszy kontakt z tym autem, tyle, że z wersją pięciodrzwiową, miałem w 2007 roku. Jednak na dłuższy „romans” przyszło mi poczekać niemal 3 lata. Ale już wtedy, trzy lata temu, auto bardzo przypadło mi do gustu. Dlaczego? Zwarta i atrakcyjna sylwetka, dynamiczne i oszczędne silniki, jak na tę klasę auta bardzo przyzwoite wyposażenie i cena, która w owym czasie przyciągała tłumy, bo tak faktycznie można powiedzieć, do nielicznych salonów tej japońskie marki w Polsce. Sztywna polityka cenowa, czyli zero upustów na koniec roku, zero wyprzedaży, ograniczony wybór opcji i dość długi okres oczekiwania na auto (swego czasu na nowego Swifta czekało się kilka miesięcy) nie zniechęciły nabywców. Obecnie na ulicach nie tylko polskich miast, ale i całej Europy, Suzuki Swift to niemal auto równie popularne, co Opel Corsa. No może trochę się zagalopowałem – w każdym razie popularne. A czy warte uwagi?

NADWOZIE

„Ładny.” „Fajny!” „Ciekawy!!” „Czy to naprawdę Suzuki?!” Komentarzy na temat sylwetki najbardziej znanego malucha Suzuki jest bez liku. I co ciekawe, w większości są to bardzo pozytywne opinie. Bo obiektywnie cóż takiego mogłoby w tym aucie nie przypaść do gustu? Zadziorny i jednocześnie uśmiechnięty przód z, bądź co bądź, oryginalnymi reflektorami, krótka maska, mocno i umiejętnie wyeksponowane błotniki, modne ostatnimi czasy słupki A i obramówki okien w kolorze matowej czerni, kusy i figlarny zadek i… No właśnie – to „coś”, trudne do zdefiniowania, ale jednak czyniące z małego „japończyka” auto niezwykle stylowe i, co obce dla produktów tej marki, prestiżowe!

Auto mierzy niemal 370 cm długości, 170 cm szerokości i równe 150 cm wysokości. Przy imponujących wymiarach zewnętrznych rozstaw osi wynoszący 2380 mm także stawia Swifta w czołówce klasy B (Panda – 2300 mm, Picanto – 2370 mm). Jedynie bagażnik o pojemności zaledwie 213 l, zresztą bardzo krótki i głęboki, sprawia, że Swift idealnym samochodem rodzinnym raczej nie będzie.

PODWOZIE

W zawieszeniu przednim wykorzystano sprawdzoną i stosunkowo tanią w obsłudze kolumnę MacPhersona, w zawieszeniu tylnym postawiono na jeszcze prostsze rozwiązanie, czyli na belkę skrętną. I co otrzymano z tego mezaliansu? Gokart. Niewielkie auto Suzuki świetnie trzyma się drogi, pewnie pokonuje łuki, niemal bez przechyłów nadwozia. Sprężyste zawieszenie sprawia, że wyprowadzenie Swifta z równowagi wymaga nie lada wysiłku. Jednak ma ono i swoje wady – na dziurawych, krętych uliczkach poczujemy niemal każdą dziurę, każdą nierówność i zostaniemy o niej dokładnie poinformowani akustycznie.

Prostota konstrukcji sprawia, że w przypadku ewentualnych napraw koszty nie będą przesadnie wysokie.

WNĘTRZE

Po otwarciu długich i wysokich drzwi oczom ukazuje się niemniej zaskakujące wnętrze auta. Zaskakujące jak? Otóż ciekawa linia nadwozia i ogólny nowatorski pomysł na koncepcję auta niestety nie został sklonowany we wnętrzu – deska rozdzielcza jest po prostu normalna i smutna. Bardzo prosty zestaw wskaźników z pomarańczowym podświetleniem wygląda estetycznie i klasycznie. Trójramienna kierownica, regulowana w obu płaszczyznach, z przyciskami sterującymi fabrycznym zestawem audio, wygląda estetycznie, jednak wykonana została z twardego materiału. Skutkuje to częstym ześlizgiwaniem się dłoni z koła kierownicy, co może prowadzić do niebezpiecznych sytuacji drogowych.

Fabryczny zestaw audio z 6 głośnikami gra przyzwoicie i tak też się prezentuje. Także jego obsługa jest banalnie prosta i nie wymaga studiowania instrukcji obsługi.

Materiały tapicerskie, jak na tę klasę auta, są przyzwoite i w prezentowanym egzemplarzu nadal wyglądają świeżo. Zważywszy, że stalowy Swift ma już grubo ponad 100 tys. km na liczniku, ich jakość zdaje się także być zadowalająca.

Sama konfiguracja przedziału pasażerskiego i jego rozplanowanie jest optymalne. Wygodne i przestronne fotele przednie, z dobrym podparciem bocznym, oraz w miarę wygodna kanapa tylna, z typową dla aut tego segmentu ilością miejsca dla 2 osób sprawiają, że Swift idealnie sprawdzi się w roli auta miejskiego. Jednak jego posiadacz musi pogodzić się z mizerną pojemnością przedziału bagażowego (213 l), która na dodatek jest niepraktyczna (mała powierzchnia podłogi). Zresztą, choć oficjalnie się o tym nie mówi, to jednak Swift został zaprojektowany z myślą o dwóch pasażerach – tylna kanapa ma raczej charakter dodatku, który nie koniecznie powinien być nagminnie wykorzystywany. Jakby na to nie patrzeć, większość posiadaczy Swifta to albo single, albo bezdzietne pary.

Ogólnie wnętrze prezentuje się dość nudno na tle karoserii auta. Ciemne materiały wykończeniowe, tradycyjne zegary, minimalizm i pragmatyzm na każdym kroku sprawiają, że po interesującym i ciekawie narysowanym nadwoziu kontakt z wnętrzem auta pozostawia zdecydowany niedosyt.

SILNIK

W kwestii jednostek napędowych producent zbyt dużego wyboru nie pozostawił. W momencie zakupu Swift oferowany był z dwoma jednostkami benzynowymi 1.3 l, 1.5 l i 1.6 l (wersja Sport) oraz z jedynym dieslem 1.3 DDIS (konstrukcja zapożyczona od Fiata, montowana w Tychach, stosowana między innymi w Pandzie i Corsie).

Pod maską opisywanego egzemplarza pracowała mniejsza jednostka benzynowa. Motor, albo raczej motorek, o pojemności 1.3 l i mocy 92 KM zapewnia autu o dziwo bardzo dobre osiągi. Sprint do pierwszej „setki” trwa zaledwie 11 s a maksymalna prędkość deklarowana przez producenta wynosić ma 175 km/h. Jak na małe autko miejskie osiągi są więcej niż zadowalające.

Jednostka 1.3 l ma dwa oblicza: z jednej strony potrafi być stosunkowo oszczędna, cicha i wręcz stworzona dla osób o spokojnym usposobieniu; z drugiej strony, gdy tylko kierowca tego zapragnie i bardziej zdecydowanie naciśnie na pedał gazu, auto potrafi zaskoczyć zrywnością i dynamiką. Co prawda, charakterystyka jednostki napędowej wymaga utrzymywania jej na wysokich obrotach, by wykrzesać z niej sportowe osiągi, ale też jej praca i dźwięk są na tyle przyjemne, że czyni się to z niekłamaną satysfakcją.

Maksymalny moment obrotowy o wartości 116 Nm dostępny dopiero przy 4.2 tys. obr./min. wymaga utrzymywania jednostki na wysokich obrotach w celu uzyskania pożądanej (czyt. bardzo dobrej) dynamiki, co niestety przekłada się na zużycie paliwa. W czasie spokojnej jazdy auto zadowala się ok. 7 – 7.5 l benzyny w ruchu miejskim. Jednak, gdy tylko zapragniemy jako pierwsi ruszać spod każdych świateł, wówczas paliwo ze zbiornika ubywa w ilościach właściwych raczej limuzynom klasy „D” – nawet 10 l/100 km!

Jeszcze jedna cecha, którą Swift przekonuje do siebie – praca skrzyni biegów. Skoki lewarka są przyjemnie krótkie, a sam kształt lewarka i jego usytuowanie niemal stworzone dla osób o wzroście wyrośniętego Pigmeja (czyli moim, 170 cm).

WYPOSAŻENIE

Opisywany egzemplarz został dość sowicie wyposażony przez producenta – 6 poduszek powietrznych, klimatyzacja, elektrycznie szyby i lusterka, i wiele innych. Jak na tak małe auto wyposażenie jest więcej niż zadowalające.

Cechą charakterystyczną koncernu Suzuki była niegdyś, i nadal jest, sztywna polityka cenowa i polityka w zakresie wyposażania aut. Konkretny model, w tym przypadku Swift, oferowany był w 4 wersjach wyposażeniowych i klient nie miał możliwości doposażenia żadnej z tych wersji o preferowane przez siebie dodatki.

BEZPIECZEŃSTWO

Auto uzyskało dość dobry wynik w testach zderzeniowych Euro-NCAP – wynik ogólny: 4 gwiazdki na 5 możliwych! Na dobry rezultat wpływ mają: bardzo dobra ochrona pasażerów podczas zderzenia bocznego, 3 gwiazdki za ochronę pieszego oraz taki sam wynik w przypadku bezpieczeństwa przewożonego dziecka. Jedyne zagrożenie dla bezpieczeństwa podróżnych mogą stanowić twarde elementy deski rozdzielczej, które podczas zderzenia czołowego mogą uszkodzić kolana kierowcy i pasażera.

NIEZAWODNOŚĆ

Poprzednia generacja Swifta dała się poznać w dwójnasób. Pierwsze egzemplarze, pochodzące jeszcze z fabryk w Japonii, po dziś dzień uchodzić mogą za kunszt japońskiej precyzji i dokładności. Po 1996 roku, kiedy produkcję przeniesiono na Węgry w celu wyeliminowania zabójczego cła, jakość produktów japońskiej marki zdecydowanie spadła. A jak to się ma w przypadku prezentowanego auta?

Bywa różnie. Mimo, iż auto produkowane jest na Węgrzech, to jednak wiele kluczowych elementów auta, takich jak silnik, skrzynia biegów, zawieszenie pochodzi w całości z Japonii. To powinno teoretycznie być gwarantem wysokiej jakości. Ale… Ogólnie użytkownicy są zadowoleni z auta i nie zgłaszają wielu przypadków niedomagań. Co nie oznacza jednak, iż takowe sygnały się nie zdarzają w ogóle. Zgłaszane były przypadki przedwczesnego zużycia skrzyń biegów. Przedwczesnego w tym przypadku oznacza przebieg nawet 40 tys. km! Naprawa polegająca na wymianie łożysk w ASO może kosztować nawet 2.5 – 3 tys. PLN. W tak młodym aucie tego typu problemy nie powinny mieć miejsca.

Także żywotność sprzęgła nie należy do rekordowych – średnio co 70 – 100 tys. km należy je wymienić. Zawieszenie, o dziwo nawet w polskich realiach, sprawuje się nadspodziewanie dobrze i rzadko wymaga interwencji.

Lakier – metalizowany jest trwały i odporny na zarysowania. Natomiast zwykły, jak to niektórzy użytkownicy ujmują, „rysuje się od samego patrzenia na Swifta”. Szczególnie źle pod tym względem wypada kolor czerwony, tak ukochany przez przedstawicielki płci pięknej.

W raportach DEKRY zwraca się uwagę na poważne problemy modelu z układem hamulcowym, elektrycznym, oświetleniem, a nawet silnikiem. W Raportach niemieckiego TUV w kategorii aut 2 – 3-letnich Swift uplasował się na 54 miejscu z oceną 4.6% (tyle aut spośród wszystkich przebadanych wykazywało poważne niedomagania skutkujące odesłaniem ich na ponowny przegląd), tuż za Skodą Fabią, Mitsubishi Coltem i Toyotą Yaris, a przed Nissanem Micrą, Audi A2 i Oplem Corsą. Najlepsze w zestawieniu Porsche 911 uzyskało notę 1.9%, a najgorsza Kia Carnival 29.3%!

PODSUMOWANIE

Suzuki Swift na pewno wyróżnia się z tłumu, na pewno przyjemnie się prowadzi, na pewno świetnie wygląda, na pewno jest bogato wyposażony i na pewno… nie sprawdzi się w roli „auta dla rodziny”. To raczej propozycja dla szukających oryginalności i niepowtarzalnego stylu. Już podstawowy silnik 1.3 l o mocy 92 KM zapewnia autu wystarczającą dynamikę, a przy rozsądnym obchodzeniu się z pedałem gazu, także satysfakcjonującą ekonomikę. Zatem czy warto? Zdecydowanie tak! Auto po pierwsze sprawia dużo frajdy z jego prowadzenia, po drugie jeszcze więcej z jego posiadania, a po trzecie rzadko zawodzi.

DANE TECHNICZNE
Długość [mm] 3 760
Szerokość [mm] 1 690
Wysokość [mm] 1 500
Rozstaw osi {mm] 2 380
Masa [kg] 970
Poj. baku [l] 45
Poj. bagażnika. [cm3] 213
Poj. skok. [cm3] 1 328
Rodzaj [B/D] B
Układ/liczba cylindrów R/4
Moc [KM] 92
MMO [Nm/rpm] 116/4200
V max [km/h] 175
0-100 km/h [s] 11.0
ZUŻYCIE PALIWA
- miasto [l/100 km] 7.9
- trasa [l/100 km] 5.6
- średnie [l/100 km] 6.8

PODsumowanie 

ZALETY

atrakcyjna stylistyka

oryginalny styl

bogate wyposażenie

przyjemne prowadzenie

całkiem przestronne wnętrze

WADY

ceny części

wysokie zużycie paliwa


 

Komentarze 

 
0 #1 bmw 2010-07-20 09:06
Piekne autko takie samo mam tylko 150
Cytować
 

Dodaj komentarz



SEO by AceSEF

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Allegro - największe aukcje internetowe, najniższe ceny! Kup i sprzedaj!
Reklama
     

Strony WWW