logo autotesty.net.pl


TomTom GO 1000 - lider wśród liderów?

Kupno nawigacji samochodowej wcale nie jest zadaniem tak prostym, jak mogłoby się wydawać. No chyba, że jesteś jedną z tych osób, która idzie do sklepu jednej z masowych sieci RTV, z wyrazem twarzy islamskiego fanatyka wsłuchuje się w każde słowo wypowiadane przez „eksperta wyhaczonego w dziale prostownic” i na tej podstawie, w 5 minut, podejmuje decyzję o zakupie! Jeśli tak, to równie dobrze możesz zamknąć oczy, wejść do pierwszego z brzegu salonu samochodowego i po omacku wydać całą zaoszczędzoną przez dwa lata kasę na nowe auto – „na czuja”! Równie dobrze możesz… ok. starczy. W każdym razie w obu przypadkach satysfakcja z użytkowania będzie mniej więcej porównywalna!

Ale ok., ty jesteś inny. Skoro już dotarłeś do tego tekstu, to znaczy, że nie lubisz wyrzucać kasy w błoto, chcesz wiedzieć, za co płacisz i szukasz konkretów, w tym opinii innych. A na dodatek, w kręgu twojego zainteresowania znalazł się TomTom, lider rynku GPS w USA i Europie Zachodniej, w Polsce niekwestionowana ekstraklasa wśród nawigacji. Także cenowa, co niekoniecznie w oczach Polaka, jak to zwykle bywa, przemawia na jego korzyść. Jednak po kolei.

Do testu otrzymałem TomToma, model GO 1000 Europe. Cena w sklepie? Między 800 a 1 000 PLN. Od razu powiem, że dość sporo. Bezpośrednia konkurencja oferuje porównywalny sprzęt w cenie o 200 – 300 PLN niższej.

Suche dane techniczne, dostępne na stronie producenta, imponują. Szybko reagujący 4.3-calowy ekran Fluid Touch, poręczny uchwyt magnetyczny, precyzyjne informacje o fotoradarach w całej Europie, inteligentne mapy z technologią IQ RoutesTM umożliwiające znalezienie najszybszej trasy o danej porze dnia, technologia QuickGPSfix™ skracająca czas potrzebny do ustalenia pozycji GPS, szybkie planowanie i rekalkulacja trasy, asystent pasa ruchu wyraźnie wskazujący właściwy pas, jaki należy zająć przy dojeździe do skrzyżowania, bogata baza UM (Użytecznych Miejsc) wraz z danymi teleadresowymi, możliwość wprowadzania na bieżąco poprawek do map (dodawanie fotoradarów), technologia Bluetooth® umożliwiająca wykorzystanie nawigacji jako zestawu głośnomówiącego, oraz system ostrzegający dźwiękowo i wizualnie o przekroczeniu dopuszczalnej prędkości na danym typie drogi. Brzmi imponująco i w istocie całkiem nieźle się sprawdza. Co niestety nie oznacza, że idealnie…

Zacznę może od pozytywów: pierwsze wrażenie, zaraz po wyjęciu urządzenia z pudełka, jest więcej niż pozytywne. Solidna budowa, przyjemna dla oka i elegancka kolorystyka, dobre materiały, spasowanie poszczególnych elementów i ogólne wrażenie wyjątkowej solidności. Nawet masa własna TomToma GO 1000, wynosząca niebagatelne 220 g, w przypadku tego urządzenia, o dziwo, przemawia raczej na jego korzyść (nieodzownie ciężar odczuwalny na dłoni kojarzy się z solidnością).


Czas na zamontowanie urządzenie w samochodzie. Uchwyt i sposób jego montażu jest, w moim odczuciu, fenomenalny – po prostu przyłóż go do szyby i przekręć (działa banalnie prosto i, o dziwo, skutecznie i pewnie).

Samo przymocowanie TomToma do dedykowanego do niego uchwytu to kolejny miły akcent – po prostu ulokuj go w stacji dokującej, a magnetyczny uchwyt sam zadba o jego stabilne ustawienie i zamontowanie. Świetny pomysł.

Pierwsze uruchomienie urządzenia i kolejne zdziwienie – TomTom Go 1000 jest gotowy do pracy w czasie mniejszym niż 15 s. Ba, zdarzało się w czasie testu, że w 5 sekund po uruchomieniu sprzęt już wskazywał wyznaczoną wcześniej trasę. Niesamowite! Naprawdę bardzo szybko się uruchamia i błyskawicznie łapie sygnał z satelity (zaleta błyskawicznie działającej technologii QuickGPSfix™).

Obsługa, nawet dla kogoś, kto z TomTomem nigdy nie miał do czynienia, jest banalnie prosta. Połapanie się w całym, silnie rozbudowanym gąszczu menu zajmuje 10 minut, a jedyne, co może trochę denerwować, to głębokie ukrywanie niektórych funkcji, z których automatycznie wycofujemy się do ekranu głównego (nie ma możliwości cofnięcia się o jeden poziom wzwyż). A propos funkcji – jest ich bardzo, ale to bardzo dużo. Niektóre z nich mają, jak dla mnie, charakter stricte gadżetowy, z kolei inne zdecydowanie ułatwiają korzystanie ze sprzętu (głosowe wprowadzanie adresu, dodawanie fotoradarów).


Osobiście nie lubię być zasypywany nadmiarem informacji na ekranie nawigacji – w moim odczuciu im mniej tych informacji tam się znajduje, tym lepiej. Oczywiście takie informacje, jak wskazówki nawigacyjne, asystent pasa ruchu, prędkość aktualna i dozwolona, orientacyjny czas przybycia do celu oraz dystans i czas do celu podróży – jak dla mnie to w zupełności wystarcza.

Jednak jakkolwiek solidnie i fachowo nawigacja nie byłaby wykonana, o jej profesjonalizmie i użyteczności decydują mapy, ich dokładność oraz sposób wytyczania trasy. A z tą bywa różnie.

Z TomTomem przejechałem ok. 500 km. Być może to niewiele, ale mi w zupełności wystarczyło, by wyrobić sobie o nim opinię. Jaką? Około połowa testowego dystansu przebiegała drogami wielkopolski, w okolicach Poznania i Piły. Pozostała część, czyli ok. 250 km, to drogi i dróżki na terenie Piły oraz Poznania i jego okolic. Na dobrą sprawę urządzenie ani razu nie wyprowadziło mnie w pole. Zdarzały mu się braki w topografii (obecna ulica, ale numer domu już nie; brak małych osiedlowych uliczek). Innym razem urządzenie potrafiło doprowadzić nawet pod adres, który ukryty był pomiędzy blokami jednego z poznańskich osiedli. A propos osiedli, co mnie niezmiernie zaskoczyło, TomTom wymaga od nas dokładnego podawania nazw adresowych, których szukamy. Jeśli przykładowo chcemy się dostać na „Osiedle Zygmunta Starego”, to wpisanie samej frazy „Zygmunta Starego” spowoduje, że urządzenie wyświetli „brak wyników”!


Śledzenie trasy na mapie urządzenia przebiega płynnie i bezproblemowo. Ekran Fluid Touch, o przekątnej ekranu 4,3-cala faktycznie, zgodnie z tym, o czym zapewnia producent, działa płynnie i błyskawicznie reaguje na dotyk. Przemieszczanie się po różnych obszarach mapy, przybliżanie, oddalanie – na wszystkie te czynności ekran reaguje w ułamkach sekund. Doskonałość godna naśladowania.

Jednym z ciekawszych, moim zdaniem, udogodnień oferowanych wraz z systemami nawigacji satelitarnej jest moduł ostrzegający dźwiękowo i wizualnie o przekroczeniu dopuszczalnej na danym typie drogi prędkości. Wszystko jak zwykle zależy od precyzyjnej kategoryzacji dróg i ograniczeń na nich ustawionych. Co za tym idzie, dość często zdarzają się odchylenia oraz wyraźne nieścisłości w tym zakresie. Jednak w przekazanym do testu egzemplarzu pojawiał się jeszcze większy problem – według TomToma GO 1000 dopuszczalna w terenie zabudowanym prędkość to 60 km/h! I bynajmniej takie wskazania nie pojawiały się w godzinach nocnych, kiedy faktycznie taki jest stan prawny (60 km/h w godzinach od 23 do 6), tylko w ciągu dnia!

Podsumowując, dwutygodniowa przygoda z TomTomem GO 1000 przebiegła bez większych niespodzianek. Owszem, jakieś drobne potknięcia się zdarzały (nieszczęsne ograniczenia prędkości), jednak nic, co wyraźnie zniechęciłoby mnie do tego sprzętu. Zatem czy warto?

Rzekłbym w ten sposób: produktów idealnych nie ma i raczej nie należy się spodziewać, że takowe kiedykolwiek powstaną. Zresztą, gdyby takie istniały już teraz, jakie mielibyśmy powody, by kupować ich nowsze wersje?

TomTom GO 1000 z pewnością idealny nie jest. Jednak z pewnością do ideału bardzo zbliżony. Dlatego szukając dobrego i sprawdzonego sprzętu nawigacyjnego z pewnością warto się nim zainteresować.

 

Dodaj komentarz



SEO by AceSEF

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Allegro - największe aukcje internetowe, najniższe ceny! Kup i sprzedaj!
Reklama
     

Strony WWW