Odkąd w rywalizacji bolidów F1 na torach globu aktywnie uczestniczy polski kierowca, krakowianin Robert Kubica, zainteresowanie tym sportem w Polsce znacznie wzrosło. Jednak najpierw krótki zarys dziejowy… Historia Formuły 1 sięga roku 1950. Już wcześniej rozgrywane były wyścigi, jednak oficjalna nazwa „Formuła 1” zawitała do terminologii sportowej w 1950 roku. Wówczas
po raz pierwszy rozegrano wyścig na torze Silverstone w Wielkiej Brytanii – miało to miejsce 13 maja 1950 roku. Zwycięzcą okazał się wówczas Włoch Giuseppe Farina ze stajni Alfa Romeo. W sezonie 1950 rozegrano 7 wyścigów, w tym m.in. znane i ciągle rozgrywane wyścigi w Monaco, w Belgii na torze Spa, we Włoszech na torze Monza. W kolejnych latach kontynuowano rywalizację, a w kalendarzu mistrzostw pojawiały się coraz to nowsze obiekty. Od 1958 roku, oprócz rywalizacji kierowców, pojawiła się także klasyfikacja konstruktorów.
POCZĄTKI
Aż trudno uwierzyć, ze jeszcze nie tak dawno wyglądało to zgoła odmiennie. Pierwsi kierowcy Formuły 1, ścigający się w latach 50-tych, 60-tych, nie byli zabezpieczeni w żaden sposób przed skutkami kolizji, wypadków. Jedyną ich ochroną było nadwozie bolidu – słabe konstrukcyjnie, nieodporne na ogromne siły działające w czasie kolizji. Mocny silnik oraz słabe hamulce bębnowe stanowiły często śmiertelną mieszankę. Kierowcy nie ścigali się w kombinezonach, ani rękawicach. O pasach bezpieczeństwa nikt nie słyszał. Strefy zgniotu, testy zderzeniowe – wówczas były to pojęcia równie znane jak Internet. Stosowane „kaski” z racji swej konstrukcji służył raczej celom czysto estetycznym, a nie praktycznym. Ścigający się w 1958 roku i triumfator tamtejszego cyklu Mike Hewthorn zawsze ścigała się w … muszce.
Pierwsze, subtelne zmiany zmierzające do podniesienia bezpieczeństwa kierowców na torach poczyniono w 1955 roku. Wówczas słabe i nieefektywne hamulce bębnowe zastąpiono tarczowymi, a silniki zaczęto montować za plecami kierowców.
BEZPIECZEŃSTWO
W latach 60-tych zmiany w zakresie bezpieczeństwa ewoluowały. Przyczynił się do tego z pewnością śmiertelny wypadek niemieckiego kierowcy Wolfganga von Tripsa na torze Monza w 1961 roku. Po kolizji z bolidem Jima Clarka Ferrari von Tripsa wpadło w poślizg i z impetem uderzyło w tłum kibiców. Czternastu z nich poniosło śmierć. W celu zapewnienia większego bezpieczeństwa kierowcom i kibicom zmniejszono dopuszczalną pojemność silników stosowanych w bolidach (celem zmniejszenia osiąganych mocy, czytaj: prędkości maksymalnych). Przekazywanie informacji kierowcom za pomocą flag debiutowało 1963 roku. Ponadto, nakazano zawodnikom stosowanie kasków ochronnych oraz kombinezonów ognioodpornych.
W latach 70-tych kontynuowano zmiany w świecie F1. Pojawiły się lusterka wsteczne w bolidach, sześciopunktowe pasy bezpieczeństwa, zwiększono kokpit w celu sprawniejszego ewakuowania się z bolidu (wprowadzono do dziś stosowaną zasadę „pięciu sekund”), rozpoczęły się inspekcje zabezpieczeń stosowanych na torze. Bezpośrednie systemy ochronne kierowców, tj. kaski i kombinezony musiały spełniać określone parametry bezpieczeństwa. Do zmian, jak zwykle, przyczyniły się tragiczne wypadki na torach, w tym groźnie wyglądający wypadek brytyjskiego kierowcy Jackiego Stewarta.
Lata 80-te to dynamiczny rozwój bolidów. Aluminium zastąpiono niezwykle wytrzymałym i lekkim włóknem węglowym, testy zderzeniowe przyczyniają się do poprawy sztywności nadwozia i zabezpieczenia kierowców przed skutkami kolizji, służby medyczne dysponują helikopterem ratunkowym w trakcie trwania zawodów.
ŚMIERĆ AYRTONA SENNY...
W latach 90-tych miał miejsce ostatni śmiertelny wypadek podczas rywalizacji w cyklu Grand Prix Formuły 1. Na torze Imola podczas Grand Prix San Marino w 1994 roku śmierć poniósł brazylijski kierowca Ayrton Senna. Tragedia stała się impulsem do dalszych działań zmierzających do podniesienia bezpieczeństwa na torach. Wprowadzone zmiany obejmowały m.in.: ograniczenie mocy jednostek napędowych poprzez zmniejszenie ich pojemności, obowiązek noszenia kombinezonów również przez mechaników obsługujących bolid w czasie wyścigu, ograniczenie prędkości bolidów w boksach, dodatkowe testy zderzeniowe oraz podwyższenie ścianek bocznych kokpitu. Ponadto przebudowano najbardziej niebezpieczne tory oraz wprowadzono „czarne skrzynki” jako wyposażenie standardowe bolidów. Zastąpienie bezbieżnikowych opon typu „slick” oponami bieżnikowanymi oraz zmniejszenie szerokości kokpitu przyczyniło się do zmniejszenia prędkości, z jaką bolidy pokonywały zakręty.
Przełomowym rozwiązaniem było wprowadzenie systemu HANS (Head and Neck Support Sysytem) w 2003 roku. System zapobiega gwałtownemu ruchowi głowy w przód przy czołowym uderzeniu w przeszkodę, zmniejszając przeciążenia działające na głowę oraz siły działające na szyjny odcinek kręgosłupa. Rozwiązanie to uratowało wiele istnień ludzkich, w tym życie Robertowi Kubicy w czasie wypadku podczas Grand Prix Kanady w 2007 roku.
Niemal 60 lat rywalizacji o miano najlepszego kierowcy w dorocznym cyklu Grand Prix pochłonęło wiele istnień ludzkich, m.in. wspomnianego Ayrtona Sennę, Rogera Williamsona czy niesamowitego Gillesa Villeneuva. Jednak obecnie, jak pokazują statystyki, Formuła 1 jest jednym z najbezpieczniejszych sportów świata. Brzmi to paradoksalnie i niedorzecznie, jednak liczby nie kłamią. Ostatni śmiertelny wypadek, Ayrtona Senny w 1994 roku, przelał szalę goryczy. Odtąd bezpieczeństwo stało się priorytetem. I jak pokazuje życie, działania te przyniosły efekt.
| « poprzednia | następna » |
|---|





