Mazda MX-5. Zasiadając za kierownicą tego auta czułem niesamowity dreszczyk emocji. Niepewność, podniecenie i niemal zwierzęca euforia towarzyszyły pierwszemu uruchomieniu silnika, wrzuceniu pierwszego biegu, pierwszemu uślizgowi tylnej osi, pierwszemu zgaszeniu jednostki napędowej po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów krętą górską drogą. I adrenalina wyrzucona
do krwiobiegu długo jeszcze w nim krążyła i przypominała o niezwykłym dniu...
|
Samochody sportowe są nieco kłopotliwe w ocenie. Oczywistym jest, że w przypadku tak emocjonującego auta dość trudno o obiektywizm. Możesz poczytać materiały udostępnione przez producenta, zapoznać się z wrażeniami innych po przejażdżce autem, przestudiować inne publikacje na temat auta, a i tak pierwszy przejechany kilometr sprawi, że wszystko, co dotychczas wiedziałeś o tym aucie staje się nieistotne. Liczy się tylko to, co jest tu i teraz.
Mazda MX-5 - początki
Mazda MX-5 obecnej generacji (NC) debiutowała pod koniec 2005 roku zastępując na rynku model produkowany w latach 1998 - 2005. Pierwsza odsłona kultowego dzisiaj modelu pojawiła się na rynku w 1989 roku i napędzana była silnikiem 1.6 o mocy 116 KM oraz wprowadzonym później motorem o pojemności 1.8 l i mocy 130 KM. W 1998 roku zaprezentowano odświeżony model (generacja NB), do napędu którego także posłużyły zmodyfikowane jednostki napędowe o pojemności 1.6 l (110 KM) i 1.8 l (140 KM). W 2005 roku pojawiła się opisywana dzisiaj Mazda MX-5.
Mazda MX-5 - z dachem czy bez dachu?
Mazda MX-5 - najnowsza generacja modelu to auto zdecydowanie bardziej wyrafinowanej sylwetce. W porównaniu z poprzednikiem auto nabrało charakteru i zadziorności, drapieżności. Wyeksponowane nadkola, piękne aluminiowe felgi, uśmiechnięty, ale jednocześnie zawadiacki przód auta, dynamiczny tył z pięknymi kloszami świateł tylnych oraz podwójnym wydechem zdają się zachęcać do dynamicznej jazdy. Auto prezentuje się jakby miało, co najmniej 200 koni mechanicznych pod maską. Przy tym wszystkim prezentuje się lekko i powabnie. Można rzec - kobieco...
Mazda MX-5 to auto jedyne w swoim rodzaju. Produkowane już od ponad 20 lat cały czas pozostaje wierne tradycji. Zarówno pierwszy egzemplarz, który ujrzał światło dzienne w 1989 roku, jak i ten, który miałem przyjemność testować mają w sobie ten sam pierwiastek, tę samą duszyczkę. Mimo, że minęło 20 lat Mazda MX-5 wymłodniała, ale z pewnością nie straciła swojego dziewiczego uroku.
Auto mierzy niespełna 4 m długości, 1720 mm szerokości i 1255 mm wysokości. Nie jest to auto rodzinne, zatem rozstaw osi wynoszący 2330 mm podaję tylko informacyjnie. A jaka jest Mazda MX-5? Przede wszystkim dzika i niesamowicie pogodna. Każdy centymetr karoserii tego auta to dowód na to, że rzeczy proste są najbardziej pociągające. Ten samochód urzeka prostotą linii i niesamowitą lekkością karoserii. Wszystko w nim jest konwencjonalne i trudno doszukać się cech stawiających go za wzór dla przyszłych projektantów. Jednak ta prostolinijność zdaje się być jego atutem. Nie udaje, że jest piekielnie szybki. Nie udaje, że jest synonimem piękna. Jest piękny, taki jaki jest. I 20-letnia historia dowodzi, że za to ludzie go kochają.
Mazda MX-5 - wnętrze
Mimo, że z auta można w czasie kilkunastu sekund uczynić kabriolet aura nie dała nam możliwości zakosztowania uroków jesiennego słońca. Niemal cały czas towarzyszył nam deszcz i porywisty wiatr, więc ani na chwilę przez myśl nie przeszedł nam pomysł by pozbyć się dachu.
Czerwona Mazda MX-5. Chwytam klamkę i zdecydowanie pociągam za dźwignię. Oczom ukazuje się wnętrze. Ciasne wnętrze. Mimo, iż nie jestem wysoką osobą, to przez ułamek sekundy w głowie zakołatała myśl: ,,Czy naprawdę tędy się wsiada?" Jednak po zajęciu miejsca za kierownicą pogoda ducha wraca. Pierwsze wrażenia są nadspodziewanie dobre. Miejsca jest faktycznie jak na lekarstwo, ale w tym aucie to nie wada, lecz zaleta. W zasadzie im dłużej siedzi się w tym aucie, tym bardziej przekonuję się do myśli, że więcej przestrzeni mi nie potrzeba. Bo po cóż mi te dodatkowe kilogramy stali, tworzyw sztucznych, itp.? Dobrze jest, tak jak jest.
Rzut oka przed siebie. Wszystko dookoła zdaje się być podporządkowane kierowcy. Szeroki tunel środkowy oddziela teren działania kierowcy od fotela pasażera. Wyraźnie widać z myślą o kim projektowano wnętrze. Wszystko podporządkowane jest kierowcy. Jedyne, co dziwi, to fakt ulokowania dźwigni hamulca ręcznego na tunelu środkowym bliżej fotela pasażera! W końcu to nie on będzie go obsługiwał! Pomijając ten fakt wszystko inne jest wzorowe - dobrze opisane przyciski, logiczne ich rozmieszczenie - absolutnie żadnych powodów do narzekań.
Uwagę od razu przykuwa także króciutka dźwignia zmiany biegów. Jeszcze przy zgaszonym silniku próbuję wbić ,,jedynkę". Delikatnie popycham do przodu i nagle czuję opór. Co to? Już weszła! Niesamowite, jak krótkie mogą być skoki lewarka.
Inna sprawa, to wysokość, na jakiej się znajdujemy. Siedzi się bardzo nisko. Auto ma zaledwie 125 cm wysokości, więc Mazda MX-5 na parkingu prezentuje się jak rekwizyt z ,,Kingsajzu". Siedząc w środku na wygodnym fotelu rozglądam się dookoła i coś dziwnego ogarnia moje ciało. Wydaje mi się, że siedzę niemal na ziemi. I fakt - w tym aucie siedzi się bardzo nisko. Rozwiązanie takie ma niewątpliwe zalety, jeśli chodzi o precyzję prowadzenia auta. Jednak niesie ze sobą także pewne niedogodności - siedząc tak nisko nad ziemią znajdujemy się w spektrum działania reflektorów aut nadjeżdżających z naprzeciwka. I niestety bardzo często jesteśmy przez nich oślepiani.
Od pierwszych sekund między kierowcą a autem tworzy się więź... Pionowo ustawione wskazówki prędkościomierza i obrotomierza tylko czekają, by je zbudzić. Zatem, na co czekamy? Zniecierpliwiony uruchamiam silnik...
Mazda MX-5 - pod maską
Dźwięk, który wydobywa się spod maski nie przypomina rasowego dudnienia sterydowych sportowców. To raczej pogodne mruczenie, które po mocniejszym wciśnięciu pedału gazu przeistacza się w ryk. Jednak to nie lwi ryk, lecz ... rysi...
Mazda MX-5 także i tonami nie próbuje udawać, że jest superszybkim sportowcem. Dźwięk jest aksamitny i ciekawy, ale z pewnością nie wywołuje ciarek na plecach. Pod tym względem Honda S2000 robi bardziej drapieżne wrażenie.
Zaledwie 1200 m wystarczyło mi, by się przekonać, że 160 KM pracujących pod maską tego auta nie znalazło się tam bez powodu. Mazda MX-5 dynamicznie przyspiesza i tylnymi kołami wgryza się w chropowaty asfalt. Pierwszy bieg - pisk opon. Drugi bieg - pisk opon. Trzeci - wskazówka właśnie minęła 100 km/h. Minęło może z 8-8.5 s. Dane testowe mówią o 8.3 s w sprincie do setki, i nasze pomiary zdają się to potwierdzać. Prędkości maksymalnej nie sprawdzaliśmy - producent podaje wartość 215 km/h i wierzymy mu na słowo. Zresztą nawet nie w głowie nam pomysł, by pędzić tym autem ponad 200 km/h. To auto do tego nie zostało stworzone. Do czego zatem nadaje się najlepiej? Do jazdy po zakrętach! Idealny rozkład mas (50:50) w połączeniu z tylnym napędem jest gwarantem niesamowitych doznań. I w istocie nie może być inaczej. Na wyłączonym z eksploatacji szerokim pasie ruchu sprawdzamy zachowanie auta w poślizgu. Mistrzem driftu nie jestem, ale nawet mi, ,,prawiczkowi driftowemu", udało się auto płynnie wprowadzić w kontrolowany poślizg i je z niego wyprowadzić! Chcę więcej, ale John, właściciel auta, zdaje się być wyraźnie zatroskany o stan ogumienia. Zatem kończymy zabawę. A szkoda.
Minusem niemal wszystkich samochodów sportowych jest nieprzyzwoity apetyt na paliwo. Jednak Mazda nieco nas w tym względzie zaskoczyła. Pokonując tym autem kilkadziesiąt kilometrów mieliśmy okazję podróżować w różnych warunkach. Podczas całego testu auto spaliło średnio 8.7 l na 100 km. W czasie spokojnej jazdy poza terenem zabudowanym, jadąc z prędkością 70-90 km/h, spalanie oscylowało wokół 7.1 l na 100 km. Dynamiczna jazda, z wykorzystywaniem pełnej mocy jednostki napędowej, skutkowała spalaniem na poziomie 10-12 litrów. W mieście spalanie kształtowało się na poziomie 10.5 litra na 100 km. Biorąc pod uwagę osiągi oraz radość z prowadzenia nie są to wartości zatrważające. Wręcz przeciwnie - dynamiczniejszy kompakt w dzisiejszych czasach zużywa podobne ilości benzyny.
Mazda MX-5 - zakręty to nie problem
Prowadząc MX-5 ma się wrażenie, że auto to sprite, a wszystkie zakręty to pragnienie. Zakręty nie mają szans! Idealny rozkład mas (50:50) w połączeniu z precyzyjnym układem kierowniczym sprawiają, że prowadzenie tego niespełna 4-metrowego potworka to czysta przyjemność. Podwójne wahacze poprzeczne z przodu oraz układ wielowahaczowy z tyłu sprawiają, że auto posłusznie reaguje na polecenia wydawane kołem kierownicy i pedałem gazu. Podróżując po dziurawych drogach niestety jesteśmy dokładnie i precyzyjnie informowani o niedoskonałościach nawierzchni, jednak w przypadku takiego auta nie stanowi to problemu. Mazda MX-5 miała być autem bezkompromisowym, nieulegającym zmieniającym się trendom, i takim pozostała. Prowadzenie go, to przyjemność w najczystszym wydaniu.
Mimo, iż Mazda MX-5 to roadster, konstruktorom udało się utrzymać sztywność nadwozia na bardzo zadowalającym poziomie. Przekłada się to nie tylko na precyzję prowadzenia, lecz także na ogólne bezpieczeństwo podróży.
Mazda MX-5 - prawdziwa Mazda
Odkąd systematycznie sporządzane są raporty niezawodności samochody japońskiego producenta zajmują raczej górne partie tych rankingów. Nie inaczej jest i w przypadku tego auta. Systematycznie prowadzone badania i sporządzane zestawienia zawsze lokują Mazdę MX-5 w pierwszej dziesiątce najbardziej niezawodnych samochodów na świecie.
Zatem co się psuje w tym aucie? Typowych usterek nie sposób wymienić,... bo ich nie ma. Przed zakupem uwagę przede wszystkim należy zwrócić na stan pokrycia dachowego, gdyż w przypadku konieczności naprawy element ten potrafi kosztować majątek. Ponadto, stan tylnego ogumienia dostarczy nam informacji o sposobie eksploatacji auta. W autach poprzednich generacji narzekano nieco na stan foteli i pękającą tapicerkę. Mechanicznie auta, nawet 7-, 8-letnie nie wykazywały niemal żadnych uchybień (choć czasem pojawiały się problemy z cewkami zapłonowymi oraz korozją).
Przed podjęciem decyzji o zakupie należy dokładnie zweryfikować stan pojazdu (głównie dachu). Ważnym źródłem informacji o stanie auta będzie jego właściciel. Mazda MX-5 to auto perfekcyjnie wykonane, zatem o jego stanie technicznym najwięcej powie nam sposób eksploatacji. Jeśli poprzedni właściciel w sposób odpowiedni dbał o auta i należycie je serwisował wówczas nie ma się czego obawiać. Jeśli nie... Hmm... Mazda MX-5 wiele zaniedbań potrafi wybaczyć, ale także posiada pewne granice. Wtedy najlepiej udać się z autem do fachowego serwisu, by zweryfikować faktyczny stan pojazdu.
WŁAŚCICIEL
Opisywanym autem porusza się dwóch kierowców: 52-letni John i jego 21-letni syn Martin. O ile John to uosobienie spokoju, o tyle Martin to wulkan energii. I bardzo często, jak sam przyznaje, upust swym emocjom daje za kierownicą tego auta.
Zatem prezentowana Mazda MX-5 eksploatowana jest w najróżniejszych warunkach. Auto wyprodukowane w 2007 roku ma na liczniku niespełna 27 tys. km. Dwuletni okres eksploatacji nie daje odpowiedzi na pytanie dotyczące poziomu niezawodności auta. Jednak fakt, iż od nowości nic w aucie nie zostało wymienione (poza płynami eksploatacyjnymi i elementami podlegającymi normalnemu zużyciu) przemawia na jego korzyść. Jego stan techniczny jest wzorowy i absolutnie nie widać na nim oznak ekstremalnej eksploatacji (Martin).
Mazda MX-5 - i tak słowa tego nie wyrażą
O pewnych samochodach można napisać kilka stron, ale i tak nie odda się tego, czego doświadcza się podczas jazdy tym samochodem. Można opisywać wrażenia z jazdy, wspaniałe właściwości jezdne, wgniatanie w fotel podczas przyspieszania, ale i tak słowa na papierze nie oddadzą uczuć ogarniających ciało, gdy się rusza z parkingu, przyspiesza, zwalnia, hamuje, zatrzymuje. Trzeba to przeżyć samemu. Choćby przez kilka godzin testu. Naprawdę warto...
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Warto odwiedzić
www.MazdaSpeed.pl - mnóstwo cennych informacji dla właścicieli i miłośników Mazd
| « poprzednia | następna » |
|---|





