Poranek 15 kwietnia 2005 roku. Na krótką chwilę serca wielu Brytyjczyków zastygły w bezruchu. Pot wystąpił na czoła, ręce opadły bezwładnie, ciarki przeszły po plecach, niejedna łza z hukiem dosięgła chodnika i rozpadła się na setki mniejszych. Chwila milczenia, zwątpienia. Wspomnienie tego, co było, a co już nie wróci. Krótkie westchnienie - cóż więcej można zrobić? Po chwili serca większości
Brytyjczyków ruszyły ponownie. Szok minął, łzy zostały otarte, serce wróciło do pracy. Jednak coś się zmieniło, ,,coś" już nie wróciło do stanu sprzed niespełna minuty. Maszyny w zakładach MG Rover... Zastygły na zawsze (owszem - później ruszyły, ale jako własność chińskiego przedsiębiorstwa)...
Skrawek brytyjskiej motoryzacji stał się historią. Marka MG Rover oficjalnie i nieodwołalnie ogłosiła niewypłacalność i wstrzymała produkcję. To był koniec Rovera. To był koniec marzeń o odrodzeniu tej marki. Koniec zmagań i walki...
Michel Quoist, francuski katolicki duchowny, przelał niegdyś na papier słowa: ,,Bóg wie, co robi. Nie myli się w przydzielaniu ludziom czasu. Każdemu daje czas na zrobienie tego, co chce, by zrobił." Także i Rover ,,miał swoje pięć minut". Czy w odpowiedni sposób je spożytkował? Czy Rover 200 daje taką odpowiedź?
Rover 200 - początki
|
Wszystko zaczęło się w 1984 roku. Wówczas pojawiła się pierwsza generacja modelu. Kanciaste nadwozie oraz cała koncepcja auta były owocem współpracy Brytyjczyków z japońską Hondą. Odpowiednikiem pierwszej generacji serii 200 w salonach Hondy był model Ballade (natomiast Civic III generacji to auto konstrukcyjnie bardzo zbliżone). Model pierwszej generacji na rodzimym rynku osiągnął niemały sukces, poza nim było już zdecydowanie gorzej.
W 1989 roku zaprezentowano kolejną generację Rovera 200, oznaczoną symbolem Mk II. Debiutująca w rok po sprywatyzowaniu zakładów Rovera generacja okazała się hitem na rynku brytyjskim. Kooperacja z Hondą także i przy tej generacji modelu przyniosła pożądane efekty. Obniżenie kosztów opracowania modelu, kosztów produkcji oraz wsparcie technologiczne azjatyckiego koncernu zaowocowało wspaniałym autem, które na terenie Wielkiej Brytanii uchodzi niemal za kultowe. Po drugiej stronie kanału La Manche Rover także przyzwoicie się zadomowił, jednak nie można było mówić o spektakularnym sukcesie na miarę Golfa czy Astry.
1995 rok - wówczas debiutuje na rynku opisywana generacja modelu. Czym różni się od poprzednich? Przede wszystkim model tej serii, Mk III, został opracowany w całości samodzielnie przez Brytyjczyków. Współpraca z Hondą, pomimo wielu niewątpliwych zalet, sprawiła, że Rover zaczął być utożsamiany, jako marka konformistyczna i ,,chromująca produkty Hondy". Czy niezależność i samodzielność wyszła Brytyjczykom na dobre?
Rover 200 - nadwozie
Opisywane auto zostało zakupione przez obecnego właściciela niespełna pięć miesięcy temu. Dlaczego wybór padł na Rovera 200? Hmm... Odpowiedź na to pytanie jest dość niejednoznaczna. Właściwie brak jej w ogóle. Tomek, właściciel auta, student Stosunków międzynarodowych na jednej z poznańskich uczelni, szukał auta nietuzinkowego i nieco wyróżniającego się z tłumu. Wśród wielu ofert, które rozważał, znalazły się między innymi Hyundai Coupe, Renault Clio i Peugeot 306. W przypadku pierwszego auta przeszkodą okazały się koszty eksploatacji (auto ciekawe, niepospolite, niezawodne, jednak dość łase na paliwo). Renault Clio i Peugeot 306 także jakoś nie do końca przemawiały swoim charakterem do wymagań młodego, aktywnego studenta. Wówczas w jednym z autokomisów uwagę zwrócił opisywany Rover. Od razu ,,wpadł mu w oko". Niespełna 2 dni później auto stało już na parkingu przed Tomka mieszkaniem...
Rzut oka na profil boczny auta. Całkiem ciekawe doznanie. Proporcje? Poprawne. Niewielkie zwisy z przodu, jak i z tyłu świadczą, że projektanci starali się maksymalnie wykorzystać przydzielone im centymetry. Jednak pomimo tego auto nie wygląda na nieproporcjonalne. Wręcz przeciwnie - wszystko jest na swoim miejscu i w takich proporcjach, jakie być powinny. Linię boczną okien być może przydałoby się nieco unieść za słupkiem środkowym, by nadać sylwetce drapieżności i dynamizmu. Ale widać Rover 200 nie do ,,polowań" został stworzony.
Także zerkając na auto z przodu nie sposób czegoś się ,,czepić". Bystrzejsze oko dostrzeże nawet pewne detale, które wyróżniają stylowego Brytyjczyka na tle klasowych, bezbarwnych rywali. Lampy przednie. Niby normalne i niczym się niewybijające z całości, a jednak jest w nich coś ciekawego, szlachetnego. Nieco falisty kształt - nie do końca o to chodzi. Wtopione w klosze lamp kierunkowskazy - jak najbardziej dobry kierunek. ,,Zatopienie" ich w kloszach to nic nadzwyczajnego. Jednak umiejętne wyeksponowanie ciekawego ich kształtu (leżący trójkąt) poprzez wkomponowanie ich w matowy materiał - tutaj konstruktorzy popisali się dbałością o detale. Atrapa chłodnicy, w sposób typowy dla Rovera aż kipi od chromu.
Także tylna część nadwozia małego Rovera prezentuje się atrakcyjnie. Masywny zderzak i potężne światła tylne nadają autu szlachetności i siły. Stylowy spojler z pewnością nie wpływa w sposób znaczący na właściwości aerodynamiczne auta (w końcu to nie bolid F1:-)), ale na pewno podnosi walory stylistyczne autka.
Generalnie stylistycznie auto niczym szczególnym się nie wyróżnia, trudno konkretnie wskazać ,,to coś", co w nim zachwyca. Jednak rozpatrując je całościowo - jest ,,coś" niezdefiniowanego, nierzucającego się w oczy, co w nim urzeka.
Rover 200 to raczej auto stylowe, dla osoby szukającej auta nieco wyróżniającego się na tle volkswagenowskiej i oplowskiej szarości. Auto, które nie zaskakuje absolutnie żadnymi ekstrawagancjami, ale jednocześnie posiadające duszę. Co ciekawe, im dłużej zawiesić oko na tym aucie, tym bardziej się ono podoba. Opisywany egzemplarz niestety wyposażony był w stalowe felgi i kołpaki. Dodając do auta oryginalne ,,roverowskie" alufelgi auto staje się jeszcze atrakcyjniejsze. Generalnie Rover 200 to miłe dla oka miejskiej autko, które dzielnie opiera się mijającym wiosnom.
Rover 200 mierzy niecałe 4 m (dokładnie 3973 mm). Jednak to co najbardziej zadziwia w tym niedużym przecież aucie, to wrażenie ,,napompowania" całej sylwetki. Z pewnością odpowiadają za to pokaźne wymiary: szerokość niemal 1,7 m (1688 mm) oraz wysokość nieco ponad 1,4 m (1419 mm). Biorąc pod uwagę przynależność klasową modelu (gabarytowo samochód miejski, cenowo aspirujący do klasy kompaktów) rozstaw osi jest całkiem przyzwoity - 2502 mm. Kompilacja tych czterech wartości tworzy przestrzeń wewnątrz auta, która umożliwia w miarę komfortowe podróżowanie czterem dorosłym osobom (z tym, że na tylnych siedzeniach powinni zasiadać raczej pasażerowie o wzroście w starych dowodach osobistych definiowanym jako ,,niski").
,,Napompowanie" sylwetki wyjaśnia analiza genezy auta. Otóż w momencie opracowywania modelu 200 firma borykała się z wieloma problemami (między innymi model Metro, najmniejsze auto w palecie koncernu, istniał już na rynku od ... 15 lat i należało wprowadzić następcę). Chęć uniezależnienia się od Hondy oraz konieczność ,,pchania" wielu projektów jednocześnie dla stosunkowo niewielkiej firmy okazał się balastem niezwykle ciężkim do udźwignięcia. Stąd zdecydowano się na taktykę zastąpienia dwóch modeli (zmodyfikowanego, ale nadal archaicznego Metro oraz 200) jednym. Narodził się pomysł opracowania modelu wymiarami zewnętrznymi wystającego ponad klasę małych miejskich aut, a jednocześnie mniejszego niż produkowane wówczas kompakty.
Rover 200 - po otwarciu drzwi
Na przednich fotelach miejsca jest pod dostatkiem. Szczególnie na szerokość auto zaskakuje bardzo pozytywnie. Chwilami aż trudno uwierzyć, że znajdujemy się w aucie miejskim. Miejsca z przodu jest naprawdę dużo. Zarówno kierowca, jak i pasażer mają do dyspozycji wygodne siedzenia zapewniające odpowiedni komfort podróży. Wyprofilowanie foteli sprawia, że nawet długa podróż nie wywołuje bólu kręgosłupa (w standardzie regulacja odcinka lędźwiowego fotela kierowcy). Jedyny mankament foteli to dość słabe podparcie boczne, co przy szybko pokonywanych zakrętach może nieco przeszkadzać. Uwagę zwraca także niska pozycja za kierownicą wymagająca przyzwyczajenia.
Problemy pojawiają się tuż za plecami kierowcy. Tylny rząd siedzeń nie oferuje już tyle przestrzeni, co przedni. Auto teoretycznie zostało zaprojektowane z myślą o pięciu pasażerach, ale raczej nikt nie czułby się komfortowo na tylnej kanapie wiedząc, że pasażer obok ma problemy z wdechem z powodu naszego ramienia. Właściciel auta, mimo iż ,,wpatrzony" w auto, sam szczerze przyznaje, że na tylnej kanapie raczej podróżować by nie chciał. Ponadto, kanapa tylna została dość słabo wyprofilowana i nie zapewnia wysokiego komfortu podróży. O ile dwie niskie osoby będą się tam czuły w miarę dobrze, o tyle podróż z trzeba rosłymi pasażerami jest wręcz niemożliwa. Ilość miejsca na nogi nie zachwyca. Jednak nie można zapominać, że Rover to nie pięciometrowa limuzyna, tylko niewielkie autko miejskie. I jako taki powinien być oceniany. Z minusów tylnej kanapy należy także wymienić ... brak zagłówków.
Jeśli chodzi o wykończenie przedziału pasażerskiego to Rover 200 reprezentuje całkiem przyzwoity poziom. Deska rozdzielcza została zaprojektowana w sposób przejrzysty i gustowny. Trójramienna kierownica o małej średnicy ma dość gruby wieniec i przyjemnie leży w dłoniach. Niewielka jej średnica przywodzi na myśl kokpity samochodów sportowych. Niestety deska rozdzielcza została wykonana ze smutnych i ciemnych tworzyw. Stosowane drewniane inkrustacje, co prawda ożywiają nieco wnętrze, ale nie wszystkim przypadną one do gustu - nie da się ukryć, iż wyglądają dość tanio i tandetnie. Pocieszeniem jest fakt, że materiał, z którego wykonano deskę rozdzielczą jest miękki i z rzadka trzeszczy - tak twierdzi właściciel auta i sam test to potwierdził). Jednak analiza opinii innych użytkowników zdaje się przeczyć naszym odczuciom - niejednokrotnie użytkownicy narzekają na kiepskie spasowanie materiałów oraz nieprzyjemne trzaski dobiegające z okolicy deski rozdzielczej.
Właściciel auta zwraca uwagę na dość nietypową, ale bardzo podnoszącą walory użytkowe auta cechę. Mianowicie materiał, którym wyścielono podłogę kabiny małego Rovera. Po pierwsze, ma bardzo estetyczny wygląd, po drugie, łatwość, z jaką się go odkurza, zdumiewa. Niby detal, ale jakże doceniany przez osoby samodzielnie sprzątające swoje auto.
Co przeszkadza w małym Roverze to niskie umiejscowienie kieszeni radioodtwarzacza. Właściciel niejednokrotnie zmuszony był oderwać wzrok od drogi w czasie jazdy, by ,,poszukać radia". Szczególnie problematyczna okazuje się jego obsługa, gdy auto porusza się na I, II lub V biegi. Wówczas dostęp do radia jest mocno ograniczony.
Inna denerwująca przypadłość to materiał wykorzystywany do obszycia lewarka zmiany biegów. Wykonany został z materiału o bardzo niskiej trwałości. Nawet w autach o niskim przebiegu element ten wykazuje znaczne oznaki zużycia.
Miłym zaskoczeniem jest natomiast pojemność bagażnika. Rover 200, auto kwalifikowane do segmentu aut miejskich, dysponuje ponad 300-litrowym bagażnikiem. Biorąc pod uwagę rozmiary auta - jest to znakomite osiągnięcie. Co prawda, wystające nadkola zaburzają nieco harmonijny kształt przestrzeni bagażowej, ale i tak ogólne wrażenie jest bardzo pozytywne.
Rover 200 - prowadzenie
W kwestii zawieszenia konstruktorzy postawili na stare i sprawdzone rozwiązania. W przednim zawieszeniu wykorzystano kolumny McPhersona ze sprężynami oraz stabilizatorami poprzecznymi. W zawieszeniu tylnym zamontowano belkę skrętną ze sprężynami śrubowymi oraz pojedynczymi wahaczami poprzecznymi. Jak się po latach okazało, układ ten nie tylko jest trwały, ale i zapewnia przyjemne prowadzenie. Co dość nietypowe w przypadku aut tej marki - nastawy zawieszenia zostały bardziej ukierunkowane na sprężystość i bezpieczeństwo prowadzenia niż na komfort. W każdym razie auto dobrze się prowadzi.
W kwestii hamulców Rover postawił na tarczowy układ z przodu (wentylowany) oraz tańszy bębnowy z tyłu. W niektórych droższych odmianach silnikowych stosowano także system tarczowy z tyłu, tyle że niewentylowany.
Rover 200 - pod maską
Po rozstaniu z Hondą w autach brytyjskiego producenta montowane były tylko i wyłącznie silniki rodzimej produkcji z serii ,,K" (głowica, kadłub i skrzynia korbowa wykonane ze stopu aluminium w postaci czterech odlewów, poszczególne elementy łączone za pomocą ,,długich śrub"), zarówno ośmio- jak i szesnastozaworowe.
Opisywany egzemplarz pod maską skrywa czterocylindrową ośmiozaworową jednostkę benzynową SOHC (jeden wałek rozrządu) o pojemności 1.4 l i mocy 75 KM. Biorąc pod uwagę stosunkowo niewielką masę auta, wynoszącą niespełna 1000 kg, motor wydaje się być odpowiedni do napędu tego niewielkiego auta. Jednak nie ma co liczyć na iście sportowe osiągi. Zanim wskazówka prędkościomierza pokona dystans od 0 do liczby 100 km/h na zegarze mija nieco ponad 13 s. Na niemieckiej autostradzie niewielki Rover 200 także demonem prędkości nie będzie. 166 km/h - to wszystko, na co pozwala jednostka napędowa brytyjskiego prawiekompaktu. Jednak do spokojnej jazdy auto nadaje się idealnie. Ośmiozaworowa konstrukcja sprawia, że maksymalny moment obrotowy o wartości 117 Nm dostępny jest już przy 2.5 tys. obr./min., co bezpośrednio przekłada się na elastyczność jednostki napędowej.
W kwestii ekonomiki Rover 200 prezentuje dwa oblicza - potrafi być bardzo oszczędny w czasie spokojnej jazdy poza terenem zabudowanym oraz wyjątkowo łasy na paliwo, gdy przyjdzie nam poruszać się po zatłoczonych ulicach miast. Średnie zużycie paliwa na trasie 350 km (60% trasa, 40% miasto) przy zrównoważonym stylu jazdy wyniosło 7.6 l na każde 100 km. W cyklu miejskim, na zakorkowanych ulicach Poznania, auto zużyło 9 litrów na 100 km. Na trasie udało się uzyskać rezultat 5.9 l. Biorąc pod uwagę gabaryty oraz osiągi auta zużycie mogłoby być niższe, szczególnie w cyklu miejskim.
Rover 200 - dowiezie do celu, czyżby?
Niespełna pół roku, to za mało by obiektywnie ocenić niezawodność auta. Jednak brak jakichkolwiek problemów eksploatacyjnych przez ten czas zdaniem właściciela powinien dobrze rokować.
Studiując opinie innych użytkowników na temat Rovera 200 nasuwa się kilka wniosków. Przede wszystkim jest to stylowe auto, które obecnie można nabyć za bardzo atrakcyjną kwotę. Stosunkowo egzotyczny charakter marki na polskim rynku sprawia, że liczba Roverów 200 na ulicach polskich miast nadal nie jest zatrważająca. Zatem dla osoby dysponującej ograniczonym budżetem szukającej oryginalnego auta propozycja wydaje się być atrakcyjną.
Jednak za osobliwym charakterem auta idą także pewne niedogodności. Przede wszystkim nietypowa marka sprawia, że części zamienne cenowo odstają nieco od popularnych aut konkurencji niemieckiej czy francuskiej. Ponadto, z dostępnością niektórych nietypowych części bywają poważne problemy i należy ich szukać w bardzo drogim ASO. A propos, koszt usług serwisowych w ASO jest niewspółmiernie wysoki do ceny auta. Zatem decydując się na zakup Rovera 200 należy poczytać o sprawdzonych i polecanych serwisach posiadających fachową wiedzę na temat obsługi aut tej marki. A takich niestety także zbyt wielu nie ma.
Pewien mechanik, zapytany o opinię na temat opisywanego modelu rzekł: ,,Wszystko zależy od tego, ile szczęścia masz w życiu. Jeśli nie wykorzystałeś jeszcze swego limitu w pełni, nie obawiaj się tego auta. Jeśli natomiast ,,szczęście" to pojęcie Tobie równie dobrze znane, jak mi ,,dobrobyt", to zastanów się dwa razy, zanim podejmiesz decyzję o zakupie." Jednak analiza opinii wielu kierowców zdaje się potwierdzać, że wśród użytkowników Rovera 200 dominują raczej szczęściarze. Lista typowych usterek tego modelu jest bardzo krótka i nie są to poważne niedomagania. Problemy z elektroniką pokładową, zawodzący spryskiwacz tylnej szyby (ulokowany na wycieraczce, a nie na klapie bagażnika), nietrwałe łożyska w skrzyni biegów, wycieki oleju spod rozrządu czy wymagające okresowej wymiany gumowe elementy zawieszenia. Ogólnie są to problemy, które nie powinny zrujnować budżetu domowego przeciętnego Polaka.
Zatem jakim autem jest Rover 200?. Przede wszystkim przyjemnym w eksploatacji, które przy prawidłowym serwisowaniu rzadko zawodzi. Dopracowana i trwała konstrukcja sprawia, że nieprzewidziane wizyty w warsztacie zdarzają się sporadycznie. Nietuzinkowy styl w połączeniu z dość ciekawym wnętrzem i przyzwoitymi osiągami sprawiają, że Rover 200 to ciekawa propozycja w cenie 6 - 9 tys. PLN. Koszty eksploatacji także nie powinny być przesadnie wysokie (przy założeniu, że auto pochodzi z pewnego źródła i było w należyty sposób serwisowane). Gdyby nie zużycie paliwa, koszty części zamiennych oraz ceny usług serwisowych w ASO, Rover 200 uchodziłby za idealną propozycję dla szukających ciekawej i taniej w eksploatacji alternatywy dla wszędobylskich Golfów, Astr i Escortów.
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| « poprzednia | następna » |
|---|





